„Midnight Gospel” odważnie łączy absurdalną kreskę Pendletona Warda z odjechaną narracją autorstwa Duncana Trussella, zakochanego w substancjach psychoaktywnych komika oraz podcastera.
Autorzy wykorzystują umowny charakter formy i sprzedają odbiorcy niełatwy przekaz w bardzo przystępny sposób. Poruszają tematykę śmierci, przemocy, sensu życia, religii, czy medytacji. Surrealistyczna kreskówka ani na moment nie popada jednak w niepotrzebny patos.
Kreatywny duet przystroił trudny przekaz w przeczącą prawom fizyki, dynamiczną stronę wizualną i dodał do tego szczyptę abstrakcyjnego poczucia humoru. Innymi słowy, twórcy zrobili użytek z reguł rządzących specyficzną estetyką – tak gigantyczny dystans do omawianych trudnych kwestii nie byłby raczej możliwy gdyby chodziło o serial z „żywymi” aktorami.
Świat tego typu psychodelicznej, eksperymentalnej animacji nie ogranicza się jednak tylko do „Midnight Gospel”. Istnieją serie, których twórcy w równie brawurowy sposób mieszają sacrum z profanum. Oto piątka tytułów ukazujących potencjał medium poprzez awangardowe ciągoty rysowników oraz scenarzystów.
tekst: Łukasz Krajnik

Dzieło Vernona Chatmana i Johna Lee (odpowiedzialnych m.in. za anarchizującą parodię „Ulicy sezamkowej” o nazwie „Wondershowzen”) to istny triumf purnonsensu. Ekscentryczna fabuła skupia się na Xavierze – przypominającym baśniowego stwora wędrowcu wyruszającemu w wielką podróż w poszukiwaniu duchowego oświecenia. Strona wizualna serii uderza widza swoją zamierzoną prymitywnością. Oparta na chałupniczych technikach grafiki komputerowej animacja wygląda jak coś pomiędzy art brutem, a interfejsem pierwszych „Simsów”.
Wywrotowa fabuła wraz z nieco prowokacyjną powłoką graficzną przekazuje treści, które da się rozumieć dwojako. Można tu dostrzec ideę poszukiwania piękna w niedoskonałości świata – zrodzony z pokracznych pikseli protagonista egzystuje w świecie wyglądającym jak pomyłka Boga, a mimo tego nie poddaje się i próbuje odnaleźć mityczny sens życia. Z drugiej strony, podczas tej duchowej podróży porozumiewa się z otoczeniem quasi-newage’ową nowomową, funkcjonującą trochę jak serialowa kpina z wszelkiej maści filozofii oraz religii.
