Film, tak samo jak moda, to zjawiska w większości wizualne. W naturalny sposób jedno łączy się więc z drugim. Na ekranie głównym celem stroju jest to, żeby podkreślał charakter postaci. Nie można jednak zaprzeczyć, że to co widzimy na ulubionych bohaterach i bohaterkach, często wpływa na to jak sami się ubieramy. Przemysł filmowy bardzo wcześnie zdał sobie z tego sprawę. Znanym przykładem jest suknia Joan Crawford z filmu „Letty Lynton” (1932, reż. Clarence Brown), która diametralnie zmieniła obowiązującą sylwetkę i zapoczątkowała falę kopii w sklepach i domach towarowych.
Analizę ubioru można przeprowadzić w niemal każdym filmie. Są jednak przykłady, w których kostiumograf wyjątkowo dobrze zna epokę albo główna bohaterka ma wiele do powiedzenia na temat własnej garderoby. Takie okoliczności prowadzą do powstania filmów, w których moda ma więcej do powiedzenia niż zwykle. Od lat 30-tych ubiegłego wieku, aż do dziś – oto lista dziesięciu filmów, w których stroje stanowią wyjątkową wartość.
/tekst: Krystyna Spark/
Joan Crawford, Norma Shearer i Rosalind Rusell. Osób, które choć trochę kojarzą gwiazdy złotego wieku Hollywood, nie trzeba będzie długo do tego filmu przekonywać. Każda kobieta w tym filmie ubrana jest zjawiskowo, a widzimy je często, ponieważ na ekranie ani razu nie pojawia się mężczyzna. Nakręcony na czarno-białej taśmie, w wersji kolorowej uchwycono ponad pięciominutowy pokaz kolekcji modowej od „Adrian” znanego kostiumografa filmowego. Dla miłośników historii mody i kina „Kobiety” to istna perełka.


