Brytyjska aktorka Keira Knightley jest zdeklarowaną feministką i często angażuje się w walkę o prawa kobiet. W styczniu była gościem podcastu domu mody Chanel i w rozmowie z reżyserką Lulu Wang („Kłamstewko") oraz producentką Diane Solway zapowiedziała, że nie zagra w scenie seksu, jeżeli reżyserem będzie mężczyzna.
Teraz Knightley udzieliła wywiadu magazynowi „Harper's Bazaar", w którym opowiedziała m.in. o współpracy z Chanel czy swoich feministycznych korzeniach. Kiedy podczas spaceru z dziennikarką Knightley została zaczepiona przez nieznajomego mężczyznę, aktorka podzieliła się swoimi spostrzeżeniami na temat sytuacji kobiet. Jak można się domyślić, jej wnioski nie były zbyt optymistyczne.
Być kobietą
Wywiad Lydii Slater z Keirą Knightley odbył się w niecodziennych okolicznościach. Rozmowa miała miejsce na zewnątrz, ponieważ w Londynie wciąż obowiązywały obostrzenia, a kawiarnie i restauracje mogły sprzedawać jedzenie i napoje wyłącznie na wynos. Kiedy Slater i Knightley spacerowały po północnym Londynie, aktorkę zaczepił męzczyzna idący z naprzeciwka. „Chodzisz do tej szkoły? Wyglądasz bardzo młodo!" – krzyknął do Knightley, która grzecznie podziękowała za komplement.
Slater zapytała, czy Knightley kiedykolwiek sama doświadczyła napastowania lub molestowania seksulalnego.
Aktorka opowiedziała również m.in. o swoim wychowaniu. Jak zdradziła, to jej matka, Sharman MacDonald, wychowała ją na feministkę. Warto wspomnieć, że MacDonald jest również nagradzaną autorką sztuk teatralnych, w tym m.in. sztuki „When I Was A Girl, I Used To Scream And Shout".
Kiedy Knightley była dzieckiem, interesowała się sportem. Nie mogła jednak dołączyć do drużyny piłkarskiej, ponieważ piłka nożna była postrzegana jako sport dla chłopaków. „Byłam wtedy młodziutka i bardzo mnie to uderzyło" – wyjaśniła.
Co ciekawe, w filmie „Podkręć jak Bekcham" z 2002 roku Knightley zagrała nastoletnią Jules, zawodniczkę dziewczęcej drużyny piłkarskiej.


