„Mare z Easttown", kameralna opowieść o morderstwie młodej Erin McMenamin, stała się nieoczekiwanym serialowym przebojem. Zainteresowanie serialem najwyraźniej przekroczyło oczekiwania HBO – przy emisji finału padły serwery. Większość krytyków, obok dobrze wykreowanego świata przedstawionego, zachwyca się kreacją Winslet, której Mare jest zmęczona i jak najdalsza od glamour wizji świata. Teraz natomiast aktorka w rozmowie z „New York Times" wyjawiła, że sprzeciwiła się kilku zmianom w edytowaniu materiału, które miałyby zatuszować jej wiek oraz figurę i zbliżyć ją do konwencjonalnej atrakcyjności spod znaku Hollywood.
Pełnia wad
Jak donosi „IndieWire", reżyser „Mare z Easttown" Craig Zobel, zaproponował Winslet, że może usunąć jej „wypukłą odrobinę brzucha", widoczną w scenie z Richardem Ryanem, granym przez Guya Pearce'a. Aktorka odparła jednak: „Ani się waż!". „New York Times" także dodaje, że Winslet odrzuciła projekty plakatu serialu dwa razy, ponieważ były zbyt retuszowane lub brakowało na nich jej zmarszczek.
Lustra kontra rzeczywistość
W serialu kobiety grają kluczową rolę – ich przyjaźnie, związki, relacje z dziećmi i rodzicami są osią historii. Są jednak dalekie od wizji, do której przyzwyczaiły widzów niektóre wygładzone media i stereotypy. Chęć bycia atrakcyjną jest w tym serialu na uboczu, liczy się przetrwanie w świecie strat i żałoby.
/tekst: Iga Trydulska/
