Kate Winslet, laureatka kilku Oscarów, w wywiadzie dla magazynu „Time” opowiedziała o swoim podejściu do aktorstwa. Nagość i brak makijażu to przedstawianie autentycznych kobiet.
Kate Winslet, przy okazji promocji swojego nowego filmu „Lee. Na własne oczy”, udziela wielu wywiadów, dzieląc się swoim zaangażowaniem w produkcję. Aktorka nie tylko wciela się w główną bohaterkę, ale także była zaangażowana w cały proces tworzenia filmu – od wyboru scenarzystów po decyzję o zatrudnieniu Pawła Edelmana jako operatora. Film w reżyserii Ellen Kuras opowiada historię Lee Miller, byłej modelki, która podczas II wojny światowej została korespondentką i fotografką wojenną dla magazynu „Vogue”. Opowieść oparta na faktach przedstawia Miller jako osobę, która nie tylko dokumentowała obozy zagłady i działania wojenne, ale także była muzą paryskiej bohemy.
Nagie sceny nie są już odważne
Zdobywczyni Oscara w wywiadzie zapytana o „odważne sceny” w swoim najnowszym filmie stanowczo wyraziła swoje zdanie:
W tym samym wywiadzie zapytana o to, czy przeszkadza jej „bycie niedoskonałą” na ekranie, aktorka odpowiedziała z dumą:
Dla Kate Winslet pokazywanie się bez makijażu lub nago to nie kwestia odwagi, lecz autentyczności. Aktorka uważa, że priorytetem powinno być realistyczne portretowanie kobiecych postaci, a nie dążenie do perfekcyjnego wyglądu przed kamerą. W swoich wywiadach zmienia perspektywę rozmowy – zamiast koncentrować się na „wyzwaniach aktorstwa”, podkreśla uniwersalny przekaz swojego filmu „Lee. Na własne oczy”, szczególnie w kontekście współczesnych konfliktów, takich jak wojna w Ukrainie.
Body shaming na planie filmu
Kate Winslet od lat otwarcie mówi o problemach kobiet, szczególnie w kontekście nierealistycznych standardów piękna. W 2015 roku, kiedy media promowały nierealne kanony urody, aktorka głośno sprzeciwiła się edytowaniu swoich zdjęć, co wywołało szeroką i potrzebną dyskusję na ten temat. W czasach, gdy popularność zdobywały fotomodelki z mediów społecznościowych, Winslet była głosem rozsądku, wspierając kobiety w akceptacji swojego wyglądu. Choć świat się zmienia, niektórzy wciąż nie nauczyli się pokory. W wywiadzie dla brytyjskiego „Harper’s Bazaar” opowiedziała historię z planu filmu „Lee. Na własne oczy”. W przerwie między ujęciami, kiedy Winslet miała scenę w bikini, jeden z członków ekipy zasugerował jej, by usiadła prosto, aby ukryć fałdki na brzuchu.
Kate Winslet była prekursorką zmiany podejścia Hollywood do kobiecej sylwetki i powszechnie przyjętych kanonów urody. Tym razem ponownie zwróciła uwagę na to, że rolą aktorki jest odwzorowywanie prawdziwego życia, a nie kreowanie alternatywnej rzeczywistości, w której kobieta zawsze wygląda idealnie, z perfekcyjnym makijażem. Winslet kolejny raz trafnie podsumowała „grzechy” Hollywood, podkreślając, że autentyczność jest ważniejsza niż sztuczne dążenie do doskonałości.
tekst: Aleksandra Mróz
