„Dopóki tego nie skończę, nie zacznę innego dużego projektu. Każda osoba uważająca się za Jezusa lub inną postać biblijną (a łącznie było ich trzydzieści), z którą przeprowadziłam wywiad, musi być „opisana”. Powstanie z tego zbioru katalog postaci i poglądów. Sporo przy tym pracy, bo bohaterowie wygłaszali co najmniej trzygodzinne przemówienia na temat swojej wiary i nie tylko. W ich wypowiedziach jest mnóstwo krzyżujących się wątków, a każdy ciekawy i oryginalny. (…) Na szczęście nie mam przymusu, by ciągle coś sprzedawać, nie reprezentuje mnie żadna galeria żądająca regularnego dostarczania prac. Rynek sztuki nie chciał mnie wessać, bo za długo i za mało tworzę. Robię tyle, ile trzeba dla siebie, ale za mało dla rynku. Zresztą, gdybym potrzebowała kasy, raczej brałabym fuchy, niż produkowała hurtowo kolejne dzieła. Sporadycznie zdarzają się osoby, które potrafią tworzyć dużo dobrej sztuki, jak choćby niektórzy malarze”.