FacebookInstagramTikTokX
  • Wasze prace
  • Konkurs
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
  • Search
Moje Konto
Zaloguj się / Zarejestruj
  • Wasze prace
  • Konkurs
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Kup nowy numer
K MAG
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Advertisement
Moda
|
Ludzie

Katarzyna Konieczka: „Paranoja jest kiełkującą myślą” [WYWIAD]

Autor: Aleksandra Rita Maczuga
08-10-2026
Katarzyna Konieczka: „Paranoja jest kiełkującą myślą” [WYWIAD]
Katarzyna Konieczka: „Paranoja jest kiełkującą myślą” [WYWIAD]
fot. Krzysztof Bzdeń

Przedstawiana jako kostiumografka gwiazd – między innymi Madonny, Lady Gagi, Marilyna Mansona, Amber Rose, Fergie, Jennifer Lopez, CocoRosie i Justyny Steczkowskiej. Tym razem zamiast o wielkich nazwiskach Katarzyna Konieczka opowiada o tym, co tak naprawdę ją inspiruje. O mroku, pożądaniu rodzącym się z tajemnicy oraz o cienkiej granicy między fascynacją a obsesją.

materiał pochodzi z numeru K MAG 128 Sinners 2026, tekst: Aleksandra Rita Maczuga

Kim jest Katarzyna Konieczka? Projektantką, kostiumografką, artystką – czy żadne z tych określeń nie jest wystarczające?


Najbliżej mi do kostiumografii, choć wszystko zależy od projektu i tego, czego się ode mnie wymaga – jestem naprawdę wielozadaniowa. Określenie „projektantka mody” jest dla mnie stanowczo za wąskie. To, co tworzę, jest bardziej rzeźbą do noszenia aniżeli ubraniem. Myślę, że właśnie autentyczność i pewność siebie w tym, co robię, sprawiły, że trafiłam do takich odbiorców.

Skąd wzięła się u ciebie potrzeba kreowania?


Po prostu odkryłam, że mam umiejętność manipulacji wyglądem. Potrafiłam się „odstrzelić” na imprezę tak, że koleżanki chciały wyglądać dokładnie tak samo. Wtedy zrozumiałam, że jest to kwestia świadomego budowania sylwetki. Wydaje mi się, że jestem uzależniona od dążenia do komiksowego ideału Wonder Woman. Czasem wystarczy odpowiednia linia, wzór czy kolor, żeby stworzyć iluzję idealnej talii i całkowicie zmienić odbiór ciała. W modzie tak naprawdę jest bardzo dużo z psychologii.

Mrok w twoich projektach jest pociągający i hipnotyzujący. Czym on dla ciebie jest?


Nie jest on dla mnie ani ciężki, ani złowrogi, wręcz przeciwnie – jest atrakcyjny, bo stanowi tajemnicę. To właśnie tajemnica uwodzi i podnieca najbardziej. Jestem Skorpionem, a Skorpion dobrze odnajduje się w ciemności. Mrok to moja wartość, zmysłowa i wysublimowana część osobowości.

Mam w sobie dużo ekstrawertyzmu – lubię, kiedy wokół mnie coś się dzieje, lubię być zauważana i wysłuchana. Myślę, że dokładnie to samo robię w swoich projektach. Tworzę boginie, manipuluję sylwetką i próbuję uwieść odbiorcę, chcę, żeby nie mógł oderwać od nich wzroku.

fot. Sylwia Makris

Skąd czerpiesz inspiracje?


Od lat fascynuje mnie kryminalistyka i psychologia. Kiedy zasypiam, słucham podcastów kryminalnych. Dla wielu osób byłoby to pewnie przerażające, a mi daje poczucie bezpieczeństwa. Fascynują mnie choroby psychiczne – uwielbiam czytać o paranoi indukowanej, zespole Otella czy Münchhausena. Myślę, że mam w sobie jakiś mechanizm, który każe mi nieustannie zaglądać w najmroczniejsze zakamarki ludzkiej psychiki. Jak wygląda paranoja, schizofrenia, myśl, która powoli przejmuje nad tobą kontrolę? Paranoja jest kiełkującą myślą, jest jak czarna żyła, która rozrasta się pod skórą. Z czasem zajmuje coraz więcej miejsca, aż zaczyna zmieniać sposób, w jaki patrzysz na świat. Po kilku operacjach plastycznych zaczęłam jeszcze mocniej interesować się ludzkim ciałem. Zobaczyłam rany, proces gojenia, blizny – niesamowicie mnie to intryguje i uzależnia. 



Gdzie przebiega twoja granica ekstrawagancji?


Moją granicą zawsze jest drugi człowiek. Lubię prowokować, wyprowadzać ze strefy komfortu, ale nigdy nie chcę nikogo świadomie skrzywdzić. Zdarzało mi się być zaskoczoną reakcjami. Kiedyś pojawiły się głosy, że jedno z moich zdjęć gloryfikuje przemoc wobec kobiet, a nawet zastanawiano się, czy nie zdjąć moich prac z wystawy. Dla mnie to było kompletnie nieoczywiste, bo nie taka była intencja. Często sięgam po symbole religijne czy motywy związane z ciałem i rozrodem, ponieważ widzę między nimi silny związek. Nie jest to chęć obrażania kogokolwiek, tylko próba wyrażenia własnego zdania. Mam wrażenie, że czuję moment, w którym zbliżam się do czyjejś granicy.

W jednym z wywiadów powiedziałaś, że twoja wyobraźnia nigdy nie daje odpoczynku. Co jest w twojej głowie na co dzień?


To prawda, mam wyobraźnię, która kompletnie mnie nie słucha. Kroję mięso na rosół i nagle zamiast gotować, zaczynam fascynować się żyłami, robię im mnóstwo zdjęć. Nie jestem w stanie dokończyć czynności, bo coś przykuwa moją uwagę. Tak samo jest na przykład na spacerze. Wdeptany kasztan nie jest dla mnie kasztanem, a martwym okiem, które nagle na mnie patrzy. Tak działa moja głowa, mam w sobie dużo natrętnych myśli. Paradoksalnie to właśnie kryminalistyka, o której wspominałam, pomaga mi je wyciszyć.

fot. Anna Kryża / Eloninja

Czy użycie konkretnego materiału ma wzbudzić u odbiorcy konkretne emocje?

Zdecydowanie tak. Jest on narzędziem psychologicznym, świadomym wyborem z intencją. Za jego pomocą szarpię za struny ludzkiej podświadomości. Osobowości nie da się wydłubać, dlatego projektując, zawsze będę sięgać po drastyczne motywy. Przykładem jest koronka, w której zamiast kwiatów widzę tkanki, żyły, robactwo pełzające po rozkładającym się ciele. Ponadto nieustannie eksperymentuję z materiałami, często właśnie to podpowiada mi kierunek całej kolekcji.

Co łączy ludzi, którzy trafiają do twojej pracowni?


Każdy chce wiedzieć, jak przebiega współpraca z wielkimi nazwiskami, ale nie każdy zdaje sobie sprawę, że wymaga ona dyskrecji. To jedna z podstawowych zasad tego zawodu. O swoich współpracach najgłośniej opowiadają zwykle ci, którzy nie mają już nic do stracenia. Teoretycznie i praktycznie jestem wariatką. Myślę, że właśnie dlatego ci ludzie mnie znajdują. Zanim zaczyna się współpraca, zawsze jest jakiś rodzaj testu. Zanim Marilyn Manson napisał do mnie osobiście, jego ekipa wielokrotnie sprawdziła, czy naprawdę jestem tak szalona, jak moje projekty, i czy rzeczywiście mi zależy. Dopiero później odezwał się bezpośrednio. Pamiętam, że było to w dniu jego urodzin. Myślę, że wszyscy mają coś do powiedzenia. Ja tylko pomagam im powiedzieć to głośniej. Moim produktem jest show, a kostium ma wzmacniać przekaz. Dlatego trafiają do mnie ludzie, którzy nie boją się wyrazistych środków i chcą, żeby ich wygląd mówił równie mocno jak muzyka czy słowa.

fot. Krzysztof Bzdeń
Advertisement

Więcej od autora

Martyna Kołtun: „Zamiast zastanawiać się, dlaczego w Polsce nie ma branży, możemy ją tutaj tworzyć” [WYWIAD]

Martyna Kołtun: „Zamiast zastanawiać się, dlaczego w Polsce nie ma branży, możemy ją tutaj tworzyć” [WYWIAD]

Martyna Kołtun: „Zamiast zastanawiać się, dlaczego w Polsce nie ma branży, możemy ją tutaj tworzyć” [WYWIAD]

Martyna Kołtun: „Zamiast zastanawiać się, dlaczego w Polsce nie ma branży, możemy ją tutaj tworzyć” [WYWIAD]

Polecane artykuły

„Jak zamknąć coś, co jest wielkie, i skupić się na czymś, co pozostaje poza głównym nurtem?”. Michał Gilbert Lach o Bohoboco Perfume

„Jak zamknąć coś, co jest wielkie, i skupić się na czymś, co pozostaje poza głównym nurtem?”. Michał Gilbert Lach o Bohoboco Perfume

Misja przez filtr kontrowersji. 5 razy, kiedy wybieg stał się miejscem protestów

Misja przez filtr kontrowersji. 5 razy, kiedy wybieg stał się miejscem protestów

Magda Butrym debiutuje w Nowym Jorku. Pokaz kolekcji „Natalia” i pierwszy flagowy butik

Magda Butrym debiutuje w Nowym Jorku. Pokaz kolekcji „Natalia” i pierwszy flagowy butik

„Jak zamknąć coś, co jest wielkie, i skupić się na czymś, co pozostaje poza głównym nurtem?”. Michał Gilbert Lach o Bohoboco Perfume

„Jak zamknąć coś, co jest wielkie, i skupić się na czymś, co pozostaje poza głównym nurtem?”. Michał Gilbert Lach o Bohoboco Perfume

Misja przez filtr kontrowersji. 5 razy, kiedy wybieg stał się miejscem protestów

Misja przez filtr kontrowersji. 5 razy, kiedy wybieg stał się miejscem protestów

Magda Butrym debiutuje w Nowym Jorku. Pokaz kolekcji „Natalia” i pierwszy flagowy butik

Magda Butrym debiutuje w Nowym Jorku. Pokaz kolekcji „Natalia” i pierwszy flagowy butik

FacebookInstagramTikTokX
Advertisement