Jak umrzeć ze zgodą innych w zjawiskowej oprawie wizualnej. „W pokoju obok” Pedro Almodóvara w kinach

Autor: Karolina Bordo
17-01-20253 min czytania
Jak umrzeć ze zgodą innych w zjawiskowej oprawie wizualnej. „W pokoju obok” Pedro Almodóvara  w kinach
Tilda Swinton w filmie „W pokoju obok”, mat. prasowe Gutek Film
„W pokoju obok”, najnowszy film Pedro Almodóvara, to debiutancka opowieść reżysera w języku angielskim, której akcja została osadzona w Nowym Jorku i okolicach. W rolach głównych występują Tilda Swinton i Julianne Moore, a towarzyszy im John Turturro, natomiast scenariusz został oparty na książce „What Are You Going Through” amerykańskiej pisarki Sigrid Nunez. Zwycięzca Złotego Lwa na zeszłorocznym festiwalu w Wenecji wzbudza mieszane uczucia, czy zasłużenie?
Najpierw poznajemy Ingrid (Moore) w nowojorskiej księgarni wydawnictwa Rizzoli, gdzie autorka podpisuje swoją świeżo wydaną książkę i dowiaduje się o śmiertelnej chorobie przyjaciółki z dawnych lat, będącej reporterką wojenną. Odwiedza Marthę (Swinton) w szpitalu, a to spotkanie na nowo inicjuje bliską relację dwóch wrażliwych i doświadczonych kobiet o zupełnie odmiennym spojrzeniu na kwestie życia i śmierci. Martha planuje wspomagane samobójstwo, zaś Ingrid, której podjęcie decyzji o własnej śmierci nie mieści się w głowie, mimo wszystko zgadza się towarzyszyć Marcie w jej ostatniej podróży, staje się powiernikiem jej historii, przemyśleń i podsumowań. Tak jak zostaliśmy przez lata przyzwyczajeni przez Almodóvara, wszystko odbywa się w zjawiskowej oprawie estetycznej — ze świetnymi, mocnymi stylizacjami, pięknym dizajnem, wśród intensywnych kolorów i nietuzinkowych form. Prawdziwa uczta dla oka, choć gdzieniegdzie przebija surowość amerykańskiego miasta, pozbawiona europejskiej romantyczności i starego ducha kulturowej kolebki.
Wraz z kolejnymi spotkaniami kobiet napotykamy niestety potknięcie, które ciągnie się przez cały seans: dialogi pomiędzy bohaterkami są zupełnie płaskie, a wypowiadane kwestie zdają się krążyć po odległych orbitach. Ich relacji brakuje wzajemnego przenikania się i dramatyzmu, choć mówimy o kobietach, które znają się od kilkudziesięciu lat, są dziennikarkami i pisarkami uwrażliwionymi na los innych, wspominają zarówno dobre, jak i ciężkie chwile, a spotykają się w atmosferze nieuchronnie zbliżającego się końca liczonego w dniach aniżeli miesiącach czy latach. Damian (Turturro) także symbolizuje dystopijną wizję w postaci czyhającej za rogiem klęski klimatycznej, lecz jego jak najbardziej uzasadnione obawy nie wywołują większych emocji. Potencjał jego postaci i aktorskiego kunsztu nie został wykorzystany. Co więcej, Damian łączy romantyczną historię obu kobiet. Przewijają się też zerwane relacje z córką i polityczna poprawność.
mat. prasowe
Niewykluczone, że to kwestia adaptacji książki sprowadzona do niespełna dwugodzinnego formatu filmu, ale „W pokoju obok” porusza wiele wątków, nie rozwijając w zasadzie żadnego z nich. Z jednej strony mamy tęsknotę za tym, co było, z drugiej przerażenie przyszłością i próby odnalezienia się w teraźniejszości, ale każda z tych nostalgii prowadzi donikąd. Poza tym aż chciałoby się dowiedzieć, którędy droga, by podjąć decyzję stojącą w opozycji do naszych głębokich lęków, tak jak to robi Ingrid. Wrażliwość bohaterów zostaje sprowadzona do cytatów z klasycznych dzieł filmowych. Być może ta piramida odniesień to właśnie efekt trudności w odnalezieniu się w cudzej opowieści i kulturze. Na przestrzeni lat i filmowego dorobku Almodóvar udowodnił przecież nie raz, że sam doskonale radzi sobie z budowaniem spójnej historii, a kobiety w jego filmach tworzą fantastyczne i niezapomniane kreacje.
mat. prasowe
Postać Marthy odznacza się niesamowitą siłą i zdecydowaniem postawionymi w kontrze do słabnącego ciała, a „W pokoju obok” można traktować jako preludium do rozważań na temat choroby nowotworowej, eutanazji, przyzwolenia na czyjąś śmierć oraz samego życia i wyborów jego przeżycia. Nawet pomimo pewnych braków trudno odmówić przyjemności oglądania Tildy Swinton i Julianne Moore w formalnie pięknym i ujmującym świecie Almodóvara, lecz „u siebie” i „na swoim” reżyser prawdopodobnie porwałby widzów za serca.
FacebookInstagramTikTokX