W Australii duże emocje budzi sprawa 34-letniej influencerki z Queensland, która została zatrzymana przez policję w czwartek 16 stycznia.
Influencerka dokumentowała w sieci zmagania swojej córki ze śmiertelną chorobą oraz prowadziła zbiórkę na jej leczenie. Zbiórka na portalu GoFundMe zgromadziła 60 tys. dolarów australijskich, czyli ok. 154 tys. zł. W rzeczywistości kobieta miała jednak podtruwać córkę dla zasięgów oraz pieniędzy. Portal GoFundMe pracuje obecnie nad zwrotem wpłat.
Przerażające odkrycie
Wszystko wydało się, gdy dziewczynka trafiła do szpitala. 15 października pracownicy zawiadomili policję, która rozpoczęła śledztwo. W styczniu tego roku śledczy otrzymali wyniki badań. Wykazały one obecność niedozwolonych leków w organizmie dziecka.
Jak wynika z ustaleń policji, między sierpniem i październikiem 2024 kobieta miała podawać swojej rocznej córce leki, które nie zostały zatwierdzone przez lekarza. Miała na przykład wykorzystywać stare leki, przypisane innemu mieszkańcowi domu. Policja podaje, że gdyby dziewczynka pozostała pod opieką oskarżonej, to mogłaby umrzeć.
34-latka została oskarżona o podanie trucizny z zamiarem wyrządzenia krzywdy, przygotowywanie się do popełnienia przestępstwa z użyciem niebezpiecznych przedmiotów, oszustwo, tworzenie materiałów wykorzystujących dzieci oraz znęcanie się.
Prawnik oskarżonej, która przebywa obecnie w areszcie, stara się, aby została ona przeniesiona do aresztu ochronnego ze względu na obawy o jej bezpieczeństwo.


