„Na pewno na Roland Garros czułam większą kontrolę i czułam, że to jest moje miejsce. Tutaj, na Flushing Meadows, a zwłaszcza największej arenie, czyli Arthur Ashe Stadium, do końca tego nie wiedziałam. Ale byłam dziś skoncentrowana i nie pozwoliłam sobie na bezproduktywne myśli. Nie powiem jednak, że to zwycięstwo jest ważniejsze niż drugi triumf w Paryżu. Tam oczekiwania wobec mnie były większe. Byłam faworytką. Tutaj udało mi się nie mieć zbyt wielkich oczekiwań przed startem, a i ludzie też nie wymieniali mnie w gronie największych faworytek. Dlatego też mentalnie druga wygrana we French Open była trudniejszym zadaniem, ale jeśli chodzi o fizyczność i po prostu grę w tenisa, to najciężej było odnieść sukces w Nowym Jorku”, oceniła Świątek.