Spośród 181 artystek i artystów, którzy w trakcie ostatnich 30 lat mieli możliwość uczestniczenia w jednym z najbardziej prestiżowych programów rezydencyjnych na świecie – Emerging-Artist-in-Residence w Pilchuck Glass School – kuratorki i kurator (Mika Drozdowska z BWA Wrocław, Sarah Traver z Traver Gallery oraz Benjamin Wright z Pilchuck Glass School) wybrali do udziału w wystawie Autonomous Zones 25 osób.
Matthew Szosz, bez tytułu, zdjęcie dzięki uprzejmości Traver Gallery
„Autonomous Zones, czyli strefy autonomiczne, to społeczności i terytoria, których funkcjonowanie opiera się na alternatywnych realiach społeczno-politycznych. Są niezależne i samorządne. Ich siła pochodzi z samorealizacji społeczności oraz jednostki. Są suwerenne od zewnętrznych, globalnych mechanizmów i procesów systemowych. W dzisiejszych, niespokojnych i spolaryzowanych czasach, strefy autonomiczne kojarzą się przede wszystkim z formą walki i buntu. Walki o wolność, samostanowienie i szacunek dla każdej istoty ludzkiej oraz pozaludzkiej. Często są widoczne w postaci konkretnej infrastruktury, jak samodzielnie wykonane miasteczka namiotowe, a także w samym ruchu. Wyrażają opór i upór” komentuje kuratorka wystawy Mika Drozdowska.
Wystawa otwiera się w najbliższy piątek 21 października i opowie, jak przestrzeń, czas oraz społeczność – fundamentalne elementy programy EAiR – wpływają na procesy twórcze i koncepcyjne. Publiczność będzie mogła przyjrzeć się nowatorskiemu podejściu do szkła artystek i artystów ze Stanów Zjednoczonych, Japonii, Polski, Norwegii, Danii, Szwecji, Korei Południowej, Anglii i Szkocji. Poznamy historię Pilchuck Glass School w kontekście zagadnień takich jak strefy autonomiczne, a także reakcje kontrkulturowe, partyzanckie zrywy czy oddolne samoorganizacje. Ekspozycja zostanie podzielona – pojawią się prace reprezentujące nowy formalizm i zorientowanie na proces, a także podejmujące tematy takie jak kryzys ekologiczny i seksualność.
„W ramach Autonomous Zones skupimy się również na samym słowie »autonomia«, bo, idąc w ślad za rozważaniami twórców i twórczyń wystawy, może to właśnie ona nas uratuje? Być może ta konieczność precyzyjnego budowania siebie w kontekście pojęć takich, jak wolność i bezpieczeństwo, pozwoli nam zrozumieć wartość nadrzędną tego, co nazywamy strefą autonomiczną?” zastanawia się Mika Drozdowska.