Raphaël Graven, znany w sieci jako Jean Pormanove (JP), był streamerem działającym na platformie Kick – serwisie słynącym z braku skutecznych regulacji dotyczących publikowanych treści.
Profile Jeana Pormanove na platformach społecznościowych zgromadziły ponad pół miliona widzów. Był znany przede wszystkim jako patostreamer – jego transmisje opierały się na poniżaniu i brutalnym znęcaniu się. Treści publikowane na jego kanale zazwyczaj były współtworzone przez Owena „Naruto” Cenazandotti i Safina „Safine” Hamadiego. JP był jednak kozłem ofiarnym większości nagrań.
Transmisja, podczas której Graven zmarł, trwała nieprzerwanie 10 dni w trakcie których był poddawany torturom. Współtwórcy uniemożliwiali mu sen i stosowali wobec niego przemoc fizyczną. Nie wzbudziło to jednak protestów, a widzowie dalej oglądali transmisję. Dopiero gdy Graven przez dłuższy czas leżał na materacu i się nie ruszał zaczęły pojawiać się głosy, że coś jest nie tak. Gdy jeden z mężczyzn rzucił w niego butelką i to także nie wywołało reakcji, stream się zakończył, bo twórcy zorientowali się, że Raphaël nie żyje.
Według wstępnego dochodzenia francuskich służb, udział osób trzecich w jego śmierci został wykluczony. Czy to znaczy, że uznano, że 10 dni tortur nie miało wpływu na jego stan zdrowia?
A to wszystko na legalnej platformie Kick
Rada Europejska często wprowadza regulacje dotyczące ograniczeń na TikToka czy X. Jednocześnie, platforma streamingowa Kick, działająca legalnie w Europie, pozwala na upublicznianie skrajnych, patologicznych zachowań. Dlaczego?
Śledztwo przeprowadzone przez VoiceBox odkryło szeroki zakres problemów. Na platformie transmitowane były treści zawierające molestowanie seksualne, przemoc fizyczną, agresywny język, nienawiść i promocję hazardu. To, że jednym z filarów platformy jest promocja hazardu, nie powinno dziwić – Kick założyli dwaj miliarderzy, będący również założycielami „Stake”, największego internetowego kasyna, opartego na kryptowalutach.
Do sprawy odniosła się Francuska ministra cyfryzacji, Clara Chappaz
Ale czy naprawdę musiało dojść do śmierci na wizji, żeby wysnuć takie wnioski? Ukrywanie skrajnej przemocy i radykalizmu pod przykrywką liberalizmu i dawania wolności twórczej nie powinno mieć miejsca. Ta sytuacja ewidentnie pokazuje, że polityka jest niewydolna, jeśli chodzi o tworzenie regulacji dotyczących treści w Internecie.
Nie jest to odosobniony przypadek
W ostatnich miesiącach inni kreatorzy również padli ofiarą brutalnych aktów przemocy podczas transmisji na żywo. W maju lokalnymi mediami wstrząsnęło zabójstwo młodej influencerki Valerii Márquez podczas transmisji na żywo w zachodnim Meksyku, a w czerwcu wenezuelska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie transmitowanego na żywo zabójstwa popularnej użytkowniczki TikToka.
Raphaël Graven jak i inni zabici, zapłacili najwyższą cenę, stając się ofiarami systemu, który nagradza przemoc i bezkarność w imię klików i oglądalności. Jeśli nic się nie zmieni, to pytanie brzmi nie „czy”, ale „kiedy” podobna tragedia wydarzy się ponownie.





