Kiedy w drugim sezonie „Euforii” dało się słyszeć kawałki takie jak „Drink Before The War” Sinead O’Connor czy „Never Tear Us Apart” INXS, niektórzy zadziornie podśmiewali się, że „młodzi odkrywają muzykę”. Inni, szczerze urzeczeni, zaczęli dodawać kolejne klasyczne kawałki do swoich playlist w serwisach streamingowych. Prawdą pozostaje, że lata 80. i 90. przeżywają renesans. Dzieje się tak m.in. dlatego, że – jak twierdzi Jen Malone, autorka muzyki do wspomnianej „Euforii” – współczesnej muzyce brakuje czegoś, co znamy z ery przedinternetowej. Ale nostalgia obejmuje nie tylko branżę muzyczną.
„Euforia” umożliwia przeprowadzenie ciekawego studium przypadku. Każde pokolenie nastolatków ma swój serial („One Tree Hill”, „The O.C.”, „Skins”, „Euforia”). Co jednak istotne, o czym często zapominamy, każdy z tych tytułów jest wyobrażeniem i fantazją, nie odzwierciedleniem realnych zdarzeń.
Muzyka jako bohater
W „Euforii” muzyka odgrywa rolę pełnoprawnego bohatera, który często podkreśla odrealnienie fabuły bądź stanowi wyraz oglądanej akcji. Wystarczy wspomnieć „Drink Before The War” Sinead O’Connor akompaniujące Cassie w zatapianiu smutku i goryczy w kolejnych butelkach alkoholu. Scena przywodzi na myśl łabędzi śpiew dziewczyny, ostatnie zdanie przed upadkiem. Podobną rolę pełni „Dead Of Night” Orville’a Pecka, gdy Nate stara się zrozumieć i pogodzić ze swoją seksualnością.
Podczas kręcenia „Euforii” na szczycie listy TOP 10 magazynu „Billboard” znajdowały się dość monotonne kawałki Glass Animals i Eda Sheerana, utwór Justina Biebera oraz z Disneya. Jak którykolwiek z nich mógłby się odnaleźć w historii Rue i jej rówieśników?
Ulotność współczesnego popu – być może wynikająca z przeładowania rynku – powoduje, że nieraz lepiej odwołać się do ponadczasowych klasyków, dzięki którym doświadczenie zapadnie w pamięci odbiorcy, niż starać się na siłę trzymać rzeczywistości, bo „młodzi nie bawią się przy dźwiękach »Call Me Irresponsible« Bobby’ego Darina z 1964 roku”, niczym Rue tańcząca z poduszką w swoim pokoju. Patrząc na sceny takie jak ta, można zresztą stwierdzić, że „Euforia” bardziej niż serial sensu stricto przypomina teledysk czy musical.
Depeche Mode na wybiegu
Podobna nostalgia ogarnia branżę modową. Pokaz Prady na jesień-zimę 2022/23 odbył się przy dźwiękach Depeche Mode, a na wybiegu królowały proste białe topy i skórzane kurtki. Prezentację Miuccii Prady i Rafa Simonsa zamknęła zresztą jedna z bohaterek „Euforii”, Hunter Schafer.
Oprócz Prady w sentymentalną podróż zabrali gości w tym roku m.in. Chanel, Missoni, Marc Jacobs i Miu Miu.
Co z płytami CD?
Przez pewien czas krążyły również plotki, jakoby w pandemii nastąpił wielki powrót płyt CD. Cóż, wielki nie jest, ale jednak jakiś. W rzeczywistości ogólny wzrost sprzedaży kompaktów plasuje się na poziomie 1% i to za sprawą zaledwie dwóch artystek: Adele i Taylor Swift wraz z ich najnowszymi albumami z 2021 roku. Warto jednak podkreślić, że sporo twórców ponownie sięga po fizyczne nośniki – St. Vincent, Silk Sonic, J. Cole czy nawet osiemnastoletnia Olivia Rodrigo z albumem „Sour”. Z ogromnym entuzjazmem rozpisywał się też na ten temat Rob Sheffield z „Rolling Stone”. W czasach, gdy mało kto poświęca uwagę na wysłuchanie albumu w całości, jak pełnego dzieła, którym jest, Adele postanowiła sprzeciwić się tej praktyce, prosząc o usunięcie możliwości mieszania kawałków w przypadku jej albumu „30” na Spotify.
Z powrotem do CD to zresztą nie do końca plotki. Dziennikarze „Pitchforka” skontaktowali się ze sprzedawcami płyt kompaktowych, by sprawdzić, jak to wygląda w rzeczywistości. Większość faktycznie potwierdziła wzrost zainteresowania kompaktami wśród pokolenia Z, a na pytanie, dlaczego tak się dzieje, zwykle odpowiadali, że o „chęć posiadania”. Choć prym zainteresowania wiodą artyści K-popowi, młodzi ludzie, doświadczający popkultury głównie w internecie, także pragną czasem spojrzeć na okładkę płyty, książki czy magazynu w swojej sypialni. Discogs, internetowa baza dyskografii, w 2021 roku zanotowała sprzedaż płyt CD na poziomie 3,7 miliona sztuk (wzrost o 8,8% względem poprzednich 12 miesięcy) i przewiduje utrzymanie tej tendencji w 2022. Z kolei sprzedaż winyli sięgnęła zawrotnej liczby 12 milionów egzemplarzy (wzrost o 41%).
Oczywiście, powrót muzyki i mody lat osiemdziesiątych, dziewięćdziesiątych oraz Y2K czy renesans kompaktów mają ze sobą wiele wspólnego. A na rozwój trendu największy wpływ mają algorytmy mediów społecznościowych. „Isn’t it ironic?”, Alanis Morissette, 1996.


