Netflix nie przestaje zaskakiwać! Platforma streamingowa znowu wspina się na wyżyny innowacyjności i tym razem proponuje nam nietypową produkcję, która będzie stanowiła nie lada gratkę dla wszystkich osób zmęczonych sztampowym oglądaniem seriali.
Twórcy serialu „Kalejdoskop” zapewniają, że dzięki nowoczesnemu rozwiązaniu każdy widz będzie mógł w zupełnie odmienny sposób spojrzeć na oglądaną treść i wprowadzić do dyskusji nowy punkt widzenia.
Czym wyróżnia się nowa produkcja Netflixa?
„Kalejdoskop” będzie serialem kryminalnym, którego fabuła została zainspirowana prawdziwymi wydarzeniami, do których doszło 2012 r. podczas huraganu Sandy. W centrum Manhattanu zaginęła wtedy zawrotna suma 70 miliardów dolarów. Produkcja Netfliksa ukazuje historię grupy złodziei, którzy postanowili wykorzystać sprzyjające warunki i dostać się do państwowego skarbca.
Serial jest podzielony na osiem części, a jego nowatorskość polega na możliwości oglądania poszczególnych odcinków w zmienionej kolejności. To algorytm ma być tym czynnikiem, który będzie podsuwał poszczególnym użytkownikom odcinki, które mają obejrzeć. Jedynym wspólnym dla wszystkich momentem będzie finał, podczas którego każdy widz będzie oglądał takie samo zakończenie.
„Kalejdoskop” – kiedy możemy spodziewać się premiery
Premiera nowego serialu Netfliksa zaplanowana jest na 1 stycznia 2023 r. W serialu będziemy mogli zobaczyć m.in. Giancarlo Esposito, którego pamiętamy z roli Gustavo Fringa z kultowego „Breaking Bad”. W obsadzie znajdziemy także Jai Courtney („Legion Samobójców”) i Petera Marka Kendalla („Chicago Med”).
tekst: Michalina Szczęsna


