Dziś rocznica zatrzymania Margot i każdy z nas powinien zrobić sobie rachunek sumienia
07-08-2021 • 7 min czytania


fot. change.org/FREE MARGOT: S.O.S. SEXUAL AND GENDER DEMOCRACY IN POLAND
Dokładnie 12 miesięcy temu doszło do zamieszek na warszawskim Krakowskim Przedmieściu. Starcie było efektem nagonki partii rządzącej na tęczową społeczność, która stała się jednym z głównym punktów kampanii prezydenckiej Andrzeja Dudy. Chociaż aktywistka Margot z kolektywu Stop Bzdurom była gotów oddać się w ręce policji już pod siedzibą Kampanii Przeciw Homofobii, policja aresztowała ją dopiero, gdy tłum dotarł na Krakowskie Przedmieście.
Funkcjonariusze użyli nieproporcjonalnych środków przymusu wobec osób uczestniczących w pokojowej demonstracji. Łącznie zatrzymano ponad 50 osób, a posłom i adwokatom utrudniano uzyskanie informacji o zatrzymanych. Wisienką na torcie była tzw. „łapanka", w której policja zgarnęła również przypadkowe osoby. Noc z 7 na 8 sierpnia wstrząsnęła nie tylko Polską, ale także światem i zyskała miano „polskiego Stonewall". Co to właściwie oznacza i czy Tęczowa Noc rzeczywiście otworzyła nam oczy na represje, jakie spotykają społeczność LGBT+?
Noc, która wstrząsnęła światem
Protest mający miejsce 7 sierpnia 2020 roku dotyczył decyzji sądu o dwumiesięcznym areszcie dla jednej z aktywistek za atak na homofobiczną furgonetkę fundacji Pro Prawo do Życia. Wcześniej Margot z Kolektywu Stop Bzdurom, uczestniczyła także w wieszaniu tęczowych flag na warszawskim pomniku, w tym m.in. pomnika Chrystusa na Krakowskim Przedmieściu.
Protestujący w obronie Margot zablokowali przejazd policyjnego radiowozu, w związku z czym doszło do przepychanek. Pomimo, że sporą część protestujących stanowiły osoby młode (lub niepełnoletnie), policja była dużo bardziej bezwzględna niż podczas choćby zeszłorocznego Marszu Niepodległości, podczas którego m.in. podpalono mieszkanie.
Wśród zgromadzonych na Krakowskim Przedmieściu można było usłyszeć wykrzykiwane hasła „Ile nas musi zginąć”, „Solidarność naszą bronią” oraz „Faszyści, policja – jedna koalicja” czy „Zamkniecie jedną, przyjdą następne”. Na proteście były obecne również posłanki Lewicy, które próbowały upewnić się, że zatrzymani będą traktowani z godnością i szacunkiem. Niestety policja nie była skora do współpracy. Zatrzymani byli przewożeni z komisariatu na komisariat, a uzyskanie jakichkolwiek informacji na ich temat graniczyło z cudem. Jak wskazuje raport byłego RPO Adama Bodnara, wielokrotnie naruszano również podstawowe prawa zatrzymanych.
„- W demokratycznym państwie prawnym wszyscy obywatele – niezależnie od jakichkolwiek cech, w tym orientacji seksualnej i tożsamości płciowej – powinni korzystać z pełni swoich praw w poczuciu bezpieczeństwa i godności” podkreślił Bodnar
Następnego dnia pod warszawskim Pałacem Kultury tysiące osób zgromadziły się w akcie solidarności z zatrzymanymi. Nie był to jednak wcale koniec, bo wsparcie otrzymała również sama Margot. Ludzie kultury oraz autorytety z całego świata podpisali się pod listem wnioskującym o zwolnienie aktywistki z aresztu. I się udało, ponieważ Margot wyszła z aresztu po trzech tygodniach.
Spóźniony akt oskarżenia
Prokuratura Okręgowa w Warszawie oskarżyła Margot za udział w zbiegowisku, zaatakowanie działacza fundacji pro-life oraz zniszczenie mienia. Akt został skierowany do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia dopiero w czerwcu, czyli rok po wydarzeniach. Oskarżeniem zostały objęte dwie osoby – Margot oraz Łania. Tej pierwszej zarzucono, że dnia 27 czerwca 2020 roku brała udział w zbiegowisku, którego „uczestnicy wspólnymi siłami dopuścili się gwałtownego zamachu na dwóch mężczyzn oraz mienie w postaci samochodu należącego do fundacji”. Łania z kolei została oskarżona o czynny udział w akcji.
Margot grozi nawet do pięciu lat więzienia, a Łani do trzech lat pozbawienia wolności. Co na to aktywistki? Założyły zbiórkę na stronie Zrzutka.pl oraz poprosiły, aby zrobić z nich milionerki.
Brutalność wobec mniejszości
Zatrzymanie Margot otworzyło puszkę Pandory i wyeksponowało braki edukacyjne ogromnej części społeczeństwa. Dyskusja na temat incydentu z homofobiczną furgonetką dotyczyła m.in. tego, czy w walce o swoje prawa represjonowana grupa powinna sięgać po tak „ekstremalne środki". Sęk w tym, najczęściej wypowiadały się osoby należące do grup uprzywilejowanych, które nigdy takich represji nie doświadczyły i nie mają zielonego pojęcia, z czym wiąże się bycie osobą LGBT+ w Polsce. Był to także początek rozmowy o niebinarności, dzięki której wielu internautów dowiedziało się, „o co w ogóle chodzi z tymi zaimkami" i odkryło, że spektrum seksualności nie kończy się na orientacji heteroseksualnej, homoseksualnej i biseksualnej.
Kolejna sprawa, to homofobiczne i antyaborcyjne furgonetki, które jeżdżą po polskich ulicach i szerzą nieprawdziwe treści. Czy obywatelskie zatrzymania rzeczywiście są nieuzasadnione? Żeby było jeszcze ciekawiej, wczoraj wojewoda mazowiecki Konstanty Radziwiłł (PiS) uchylił decyzję warszawskich radnych, którzy miesiąc temu zdecydowali, że furgonetki nie będą mogły poruszać się po stolicy.
Zawiodły też niektóre media. Nawet liberalnym portalom zdarzało się stosować przemocowy „deadnaming" – używać w stosunku do Margot, osoby niebinarnej i identyfikującej się jako kobieta, imienia i nazwiska widniejącego w jej oficjalnych dokumentach. Nie wspominając już nawet o wywiadzie, którego Margot udzieliła Beacie Lubackiej w Radio Zet. Rozmowę nominowano do Grand Press 2020, choć Lubeckiej wielokrotnie zarzucano wrogą postawę, zadawanie personalnych, tendencyjnych i mało merytorycznych pytań oraz brak przygotowania do rozmowy.
Psycholog społeczny Michał Bilewicz porównał obecne represję wobec osób LGBT do wojennych represji wobec Żydów i innych mniejszości społecznych. Trafne zestawienie. Jak wiadomo z historii, Żydzi byli bici, marginalizowani i usuwani z różnych dziedzin życia. Nie mieli jak się bronić i byli zdani sami na siebie, a kościół i władza postrzegały ich jako wrogów.
Były więzień Auschwitz, Marian Turski, również odniósł się do dyskryminowania mniejszości w swoim przemówieniu podczas uroczystości z okazji 75. rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau. – Nie bądźcie obojętni, kiedy jakakolwiek mniejszość jest dyskryminowana – apelował Turski.
Podkreślał, że Auschwitz nie spadło z nieba i że jedenaste przykazanie, to: „Nie bądź obojętny". Niewiarygodnym jest, że w 2021 roku w Polsce wciąż dyskutuje się na temat tego, czy każdy z nas ma prawo do miłości, a partia rządząca daje przyzwolenie na strefy wykluczające mniejszość seksualną. Minister Ziobro nawet obiecał samorządom wsparcie finansowe.
Zatrważające skutki homofobii
Nie od dziś wiadomo, że agresja i przemoc wobec mniejszości społecznych miewa tragiczne konsekwencje. Prześladowanie osób z powodów związanych z ich orientacją seksualną może prowadzić nawet do samobójstwa, z czego oprawcy często nie zdają sobie sprawy. Taki los spotkał pięcioro młodych ludzi, których imiona zapisano farbą na gmachu Ministerstwa Edukacji Narodowej. We wrześniu zeszłego roku aktywiści umieścili na ścianach MEN napis „Twoje dziecko LGBT+” oraz imiona: Michał, Kacper, Wiktor, Zuzia i Milo. Nie są to jednak jedyne osoby, które z powodu bycia piętnowanym za to kim naprawdę są, popełniły samobójstwo. Minister edukacji Dariusz Piontkowski nie wydawał się jednak przejęty przekazem stojącym za tym napisem, a zdewastowanym budynkiem.
Bywa również, że represje przyjmują absurdalną formę, czego świetnym przykładem jest proces o Tęczowe Maryjki czy policja konfiskująca obraz wiszący z pizzerii. Jaką wartość mają uczucia religijne, które tak łatwo obrazić? Powiedzieć, że art. 196. K. K. jest w Polsce nadużywany, to jak nic nie powiedzieć.
7 akcji na 7 sierpnia
Zarówno kolektyw Stop Bzduro, jak i Kampania Przeciwko Homofobii przygotowały kilka pomysłów na spędzenie dnia 7 sierpnia. Co sensownego możemy zrobić rok później? Kolektyw zachęca do akcji solidarnościowych oraz publikowania filmików ze wspomnieniami związanymi z dniem 7 sierpnia.
„- Zamiast spacerów ramię w ramię z zeszłorocznymi katami, zamiast proszenia się o łaskę ze strony polityków, którzy aktywnie przyczynili się do obecnej sytuacji osób LGBT, mamy lepsze rozwiązanie: 7 sensownych akcji solidarnościowych, które możecie zrobić gdziekolwiek jesteście - nie tylko w centrum warszafki” zachęca Stop Bzdurom.
Rocznica Tęczowej Nocy to także idealny czas na obejrzenie filmu poświęconego protestowi w obronie aktywistki LGBT. Dokument w reżyserii Michała Bollanda przedstawia wydarzenia tamtej nocy oraz rozmowy z osobami zatrzymanymi przez policję.
„- Zależało nam na tym, aby zrobić film, który przemówi do widza, który niekoniecznie słyszał wcześniej o protestach 7. sierpnia. Rozmawiamy w nim z osobami, które zostały tego dnia zatrzymane przez policję, ale nie skupiamy się tylko i wyłącznie na tych wydarzeniach. Traktujemy je raczej jako pretekst do rozmowy o ich życiu, nierównościach społecznych i walce o to, aby – jak mówi jedna z naszych bohaterek – wreszcie zaczęto traktować ich jak ludzi” mówi reżyser filmu.
Co zmieniło się od tamtego czasu?
Na pierwszy rzut oka raczej niewiele. Społeczność LGBT+ w dalszym ciągu mierzy się z nienawiścią, represjami i homofobią. Trudno też oprzeć się wrażeniu, że funkcjonariusze policji czują się coraz bardziej bezkarni i coraz chętniej używają przemocy wobec ludzi walczących o swoje prawa i należyty im szacunek. Można było to zauważyć podczas Strajków Kobiet, podczas których policja wielokrotnie używała nieproporcjonalnych środków przymusu.
Z drugiej strony Tęczowa Noc sprawiła, że wiele osób dostrzegło, jak wielu represjom poddawane są osoby LGBT+ i z jak dużą nienawiścią muszą się mierzyć. Jednocześnie coraz większy jest front, który tym represjom się sprzeciwia i również coraz częściej dyskutuje się na temat w mainstreamie. W końcu, w interesie nas wszystkich jest to, aby na czele polskiego rządu stały osoby wierzące, że każdy ma prawo do miłości. Dlaczego? Bo osoby LGBT+ to członkowie naszych rodzin, bliżsi i dalsi znajomi oraz przedstawiciele różnych zawodów, z których usług korzystamy. Miejmy nadzieję, że pewnego dnia, każdy człowiek w tym kraju będzie mógł korzystać ze swoich praw i zyska należyty mu szacunek. W końcu mamy XXI wiek…
/tekst: Natalia Grzech/
Polecane

Kendall Jenner pozwana. Rzekomo nie wywiązała się z kontraktu

Fryderyki należały do Zalewskiego. Pocałunek z Ralphem Kaminskim i „pozdrowienia" dla rządu

Måneskin i Iggy Pop łączą siły w nowej wersji „I wanna Be Your Slave"

„Jebać ją". Popularny raper obraził byłą na koncercie, a ta mu odpowiedziała

„WAP" w języku migowym. Jej koncertowe tłumaczenie hitu Cardi i Megan podbija internet
Polecane

Kendall Jenner pozwana. Rzekomo nie wywiązała się z kontraktu

Fryderyki należały do Zalewskiego. Pocałunek z Ralphem Kaminskim i „pozdrowienia" dla rządu

Måneskin i Iggy Pop łączą siły w nowej wersji „I wanna Be Your Slave"

„Jebać ją". Popularny raper obraził byłą na koncercie, a ta mu odpowiedziała
