Z okazji rocznicy związku z Edwardsem i nadchodzącej premiery świątecznego albumu artystka udzieliła ekskluzywnego wywiadu magazynowi „People”, gdzie opowiedziała o swojej miłości. Zdradziła także szczegóły poznania ukochanego. Jak się okazuje, relacja Cher i Edwardsa nabrała tempa dzięki temu, że ich wspólny znajomy dał Edwardsowi jej numer.
„To było szokujące, ponieważ ludzie nie rozdają od tak mojego numeru. Powtarzałam moim przyjaciołom: »Jesteśmy za starzy, aby umawiać się z naprawdę młodymi mężczyznami. Kilka wiadomości nie sprawi, że się zakocham«. Zrobiłam więc dokładnie to, czego mówiłam, że nie zrobię. Nienawidzę, kiedy ludzie mówią, że ktoś jest wyjątkowy, ale on naprawdę jest wyjątkowy. Bez względu na to, co się stanie, uwielbiam z nim przebywać. Rozśmiesza mnie i dobrze się bawimy. To, czego się nauczyłam, to to, że nigdy nie jest za późno. Jeśli chcesz sugerować się statystykami, to nasz związek jest skazany na porażkę. Ale byliśmy razem rok i nawet jeśli to miałby być tylko rok, to byłoby warto. Naprawdę dobrze się bawiłam” wyznała Cher.
Edwards jest nie tylko chłopakiem Cher, ale także jej współpracownikiem muzycznym. To właśnie on wyprodukował kawałek „Drop Top Sleigh Ride”, który pojawi się na świątecznym krążku „Christmas”. Jego premiera będzie miała miejsce już 20 października i znajdą się na nim duety z takimi artystami jak Michael Bublé, Tyga, Cyndi Lauper, oraz Stevie Wonder.
Cher nie kryje zachwytu nad swoim ukochanym. Nie przejmuje się również zainteresowaniem mediów oraz fanów.
„Alexander ma diamentowe zęby, tatuaże, białe włosy i jest ode mnie dużo młodszy. Jest pięknym mężczyzną. Poza tym myślę, że rozmawianie o życiu miłosnym innych ludzi jest całkiem zabawne” podsumowała w swoim stylu Cher.