Ukazał się pierwszy numer z albumu, który Charli XCX stworzyła do „Wichrowych wzgórz” Emerald Fennell. Do współpracy nad „House” artystka zaprosiła Johna Cale'a, współzałożyciela kultowego zespołu The Velvet Underground.
„House” to niezwykle mroczny i poruszający numer, w którym można usłyszeć wiersz autorstwa samego Johna Cale'a. Charli XCX przyznała, że pomysł współpracy z muzykiem narodził się po obejrzeniu dokumentu „The Velvet Underground” Todda Haynesa. Z filmu zapamiętała, że każda piosenka musiała być zarówno „elegancka, jak i brutalna”, co posłużyło jej za inspirację do projektu.
Taki jest właśnie „House”. Zarówno elegancki jak i brutalny. Słyszymy hipnotyzujące skrzypce. John Cale wymawia treść swojego wiersza, potęgując atmosferę niepokoju. Następnie Charli XCX wkracza na terytorium gotyckiego i industrialnego rocka, zaskakując chyba każdego słuchacza. Od samego początku utwór buduje mroczne napięcie, tylko po to, by na koniec całkowicie eksplodować.
Utworowi towarzyszy równie mroczny teledysk w reżyserii Mitcha Ryana, który wcześniej współpracował z Charli XCX przy klipie do „party 4 u”. Akcja rozgrywa się w starym, opuszczonym domu. Charli XCX bawi się świecą, oblewa swoje nogi woskiem, John Cale przytrzymuje jej głowę, gdy leży na kamiennym stole. Stale wybrzmiewają słowa wiersza. Kolejne sceny przenoszą się do lasu, w którym muzyk kopie dół, a brytyjska gwiazda ostatecznie znika.
Choć już sam zwiastun z wybrzmiewającym „Everything is romantic” Charli XCX, Margot Robbie i Jacobem Elordim w rolach głównych i erotyką porównywaną do „Pięćdziesiąciu twarzy Greya”, wywołał spore kontrowersje wokół produkcji, to utwór „House” zdaje się przywracać w nią wiarę. Nie możemy się więc doczekać, aż przekonamy się sami. „Wichrowe Wzgórza” Emerald Fennell trafią do kin 14 lutego 2026 roku.
