Ostatnio wspominaliśmy o Dogecoinach i o niedawnym wzroście ich wartości. Popularność innych kryptowalut również stale rośnie. Niestety, niesie to za sobą poważne skutki, gdyż przez ilość energii, którą zużywają kryptowaluty, zaczynają być zagrożeniem dla środowiska. Powstało narzędzie, które pokazuje zużycie energii elektrycznej sieci bitcoin. Stworzyli je naukowcy z Uniwersytetu Cambridge, którzy twierdzą, że w tym roku energochłonność bitcoina wyniesie 148 TWh. Co to właściwie znaczy?
Bitcoin zużywa tyle energii, co niektóre kraje
Kolejne narzędzie zostało stworzone przez Alexa De Vries. Ten holenderski ekonomista oszacował, że bitcoin zużywa mniej więcej tyle energii, co cała Holandia, a jego ślad węglowy jest podobny do tego generowanego przez Singapur. Co więcej, eksperci ostrzegają, że zainteresowanie walutami ma wzrastać, a co za tym idzie, zużycie energii także jeszcze wzrośnie. Spowoduje to pogłębienie się zmian klimatycznych. Specjaliści krytykują firmę Tesla za hipokryzję. Z jeden strony firma dba o swój ekologiczny wizerunek, a jednocześnie inwestuje w bitcoiny i honoruje płatności w tej walucie. Ostatnio o negatywnych skutkach kryptowalut mówił Bill Gates.
Obrońcy kryptowalut mają odmienne zdanie
Obrońcy kryptowalut uważają, że do wydobywania bitcoinów używa się głównie energii ze źródeł odnawialnych. Portal Energetyka24 podkreśla, że większość danych, między innymi te z Uniwersytetu w Cambridge temu przeczy.
Ponad połowa wszystkich bitcoinów na świecie wydobywana jest w Chinach. Są one krajem, w którym głównym źródłem energii jest węgiel. Jeżeli popularność kryptowalut dalej będzie rosła, to za 10 lat bitcoin będzie generował jeden z największych śladów węglowych na całym świecie.
/tekst: Daniel Rabiczko/


