Miecia od 40 lat wędzi ryby w Łebie, ale to nie jest historia o kulinarnych tradycjach. Kobieta o charakterze ostrym jak dym z pieca, nazywana „Królową Łeby", w dokumencie Igi Lis staje przed pytaniem, kim jest poza pracą, która przez dekady definiowała jej życie.
Lis, znana wcześniej z krótkiego metrażu „Za moich czasów” i teledysku do „Gelato”, otworzyła 65. edycję festiwalu, nie tylko jako reżyserka, ale jako głos pokolenia, które jeszcze pamięta smak prawdziwego śledzia i znaczenie słowa „poświęcenie”. U boku przy tak ważnym momencie w karierze – nie kto inny jak Taco Hemingway.
Królowa Łeby i jej imperium dymu
„Bałtyk” to nie tylko portret silnej kobiety. To dokumentalna oda do tych, którzy rzucili się w wir lokalnego życia. Bohaterką filmu jest Miecia – charyzmatyczna właścicielka nadmorskiej wędzarni, nazywana nie bez powodu Królową Łeby. Jej imperium to nie tylko ryby – to kultura, wspomnienia i smak, który zostaje w ustach długo po powrocie z wakacji.
Film ukazuje ją w momencie przejścia – po 40 latach ciężkiej pracy, zdrowie mówi stop, a wędzarnia musi iść dalej już bez niej na pierwszej linii. Zostawiając nas z pytaniem, czy takie miejsca w ogóle jeszcze mają rację bytu w dobie food trucków i Instagrama?
Autentyczność nie znika bez walki
Lis nie próbuje robić nostalgii na siłę. Nie uwzniośla PRL-u, tylko patrzy z czułością, ale i z dystansem – pokazując, że to, co miało dawać spełnienie, może być też źródłem samotności i ciężaru. Bałtyk jest tłem dla zderzenia epok i refleksją nad przemijaniem.
Absolwentka London School of Economics, współtwórczyni kampanii społecznych „Olśnienie” i „Przebudzenie”, konsekwentnie trzyma się tematów przemijania, wieku i kobiecej siły. „Bałtyk” to jej pełnometrażowy debiut.
tekst: Julia Jankowska


