Nowy film Damiena Chazelle’a, zdobywcy Oscara w 2017 roku za musical „La La Land”, zapowiadał się bardzo dobrze. Mimo dużego budżetu, pikantnych zapowiedzi i głośnych nazwisk w obsadzie, takich jak Margot Robbie, Brad Pitt, Tobey Maguire czy Olivia Wilde, produkcja zaliczyła słabe otwarcie w kinach i okazała się finansową klapą.
Fabuła „Babilonu” skupia się wokół Hollywood w okresie lat 20. XX wieku, gdy kino nieme zaczęło przemieniać się w kino dźwiękowe. Producenci zaproponowali nam aż dwa zwiastuny produkcji: jeden oficjalny i drugi niegrzeczny, bez cenzury, określany jako „kokainowa jazda bez trzymanki”. Ze względu na dość odważne sceny, w Stanach Zjednoczonych film otrzymał kategorię wiekową R, co oznacza, że osoby poniżej 17. roku życia mogą go obejrzeć tylko w towarzystwie pełnoletniego opiekuna.
Na początku produkcja zapowiadała się bardzo dobrze. W wywiadzie dla Variety Margot Robbie wyjawiła szczegóły pikantnej fabuły filmu:
Jak podaje Polska Agencja Prasowa, warta 80 milionów dolarów amerykańska produkcja zarobiła w miniony weekend zaledwie 3,6 miliona dolarów, mimo iż była grana w prawie 3,5 tysiącach kin. Według Variety, „Babilon” uzyskał lepszy wynik w poniedziałek, gdy zarobił 5,3 miliona dolarów. Zatem łącznie zarobione 9 milionów dolarów wydaje się być fatalnym wynikiem. Dla zestawienia, „Avatar: Istota wody” w reżyserii Jamesa Camerona w tym samym czasie zarobił aż 90 mln dolarów.
Scott Menzel, krytyk filmowy udzielający się między innymi na Rotten Tomatoes, zamieścił wpis na Twitterze na temat najnowszej produkcji Chazelle’a:
Mimo słabych wyników na ostateczną ocenę „Babilonu” będziemy musieli jeszcze trochę poczekać. W przyszłym roku produkcja trafi do pozostałych światowych kin, co w dużym stopniu wpłynie na ostateczny wynik amerykańskiej produkcji. W Polsce „Babilon” dostępny będzie 20 stycznia 2023 roku w kinach.
tekst: Julia Goljan


