Z wybiegów prosto na granicę. Anja Rubik już wielokrotnie udowodniła, że ma serce po właściwej stronie. Gwiazda chętnie walczy o prawa mniejszości i często zabiera głos w ważnych sprawach. Tym razem Rubik zaangażowała się w pomoc mieszkańcom Ukrainy.
Kiedy wybuchła wojna w Ukrainie, Anja Rubik przebywała w Paryżu, gdzie odbywał się Fashion Week. Prosto stamtąd modelka oraz jej partner udali się na granicę, aby pomóc jako wolontariusze. Po dwóch dniach postanowili pojechać do Lwowa, a na miejscu Rubik, która od sześciu lat zajmuje się amatorsko fotografią, zaczęła spontanicznie dokumentować wojenną rzeczywistość mieszkańców. Teraz na stronie „Wall Street Journal" ukazał się wywiad z Rubik, opatrzony zrobionymi przez nią zdjęciami.
„Tak szybko przyzwyczajamy się do różnych rzeczy"
Na zdjęciach Rubik możemy zobaczyć m.in. młode kobiety, które podczas szkolenia uczą się nie tylko podstaw pierwszej pomocy, ale także ładowania broni, używania Kałasznikowa czy rzucania granatami. Szkolenia prowadzone są przez ochotników, którzy mają doświadczenie medyczne lub militarne. Inne fotografie przedstawiają zamieszanie na dworcu we Lwowie, mszę w Kościele św. Piotra i Pawła czy ukraińskie pomniki owinięte w materiały ochronne.
Modelka opowiedziała także o dziewczynie, która przeglądała rzeczy wysłane najprawdopodobniej z Polski. Ubrania, zabawki, rzeczy pierwszej potrzeby. Ostatecznie zdecydowała się ona wziąć zeszyt, długopisy i ołówki. Rubik udało się z nią porozumieć i dowiedziała się, że jej rozmówczyni uciekła z Mariupola, kiedy zaczęło się bombardowanie. – Musiała uciec tak jak stała; jej dom zamienił się w ruiny. Nagle jest tutaj i nie ma niczego – powiedziała Rubik, dodając, że spotkała ją w miejscu, gdzie ukraińska armia nie pozwalała robić zdjęć.
Modelka zapowiedziała, że za kilka dni planuje wrócić do Ukrainy.


