Autorka, doktor Aleksandra Sarny, punktuje kadencję prezydenta Andrzeja Dudy oraz nakreśla swój stosunek do niego już w tytule publikacji. Przez ,,debila” na okładce, EMPiK wycofał pozycję, chcąc uniknąć kontrowersji związanych z rosnącym zainteresowaniem książką.
Żeby się nie obraził
Książka „Debil. Stadium przypadku” autorstwa dr Aleksandry Sarny była dostępna w sieci sklepów EMPiK już od 23 maja. Decyzja o jej wycofaniu pojawiła się dopiero w ubiegłym tygodniu. Rzeczniczka prasowa sieci, Anna Gut-Mostowy, odnosi się do tej decyzji:
Ostateczna decyzja o ewentualnym przywróceniu tytułu do sprzedaży, zależy od efektów prowadzonego aktualnie postępowania wyjaśniającego przedmiot publikacji.
Empik boi się procesu
Decyzję EMPiKu kontruje w swojej wypowiedzi Jan Piński, prezes Instytutu Zarządzania Informacją, zajmujący się pozyskaniem i analizą informacji, będący równocześnie wydawcą książek dr Sarny oraz wielu innych publikacji dla miłośników historii i polityki:
Prezes Piński, stawia postępowanie sklepów pod znakiem zapytania, przedstawiając paradoks sytuacji. Zainteresowanie wzrasta, a sprzedawca wycofuje produkt. Tymczasem zapotrzebowanie na książkę rośnie:
Pomimo, że powód decyzji o wycofaniu publikacji jest znany, Jan Piński w swojej wypowiedzi przypuszcza, że wynika ona z próby zachowania politycznej poprawności przez sprzedawcę, obaw wizerunkowych oraz tych, przed ewentualnymi oskarżeniami. Sam przytacza akt oskarżenia skierowany przez prokuraturę pod rządami PiS przeciwko Jakubowi Żulczykowi, wobec którego sąd postępowanie umorzył. Mówi, że są to obawy na wyrost, ale historia postępowania jest nadal żywa i może stanowić powód do zmartwień.

EMPIK boi się afery
Żulczyk nie ubliżył intelektualnie prezydentowi w tytule swojej książki, ale wyraził się o nim w sposób zbliżony do autorki. W 2020 po wyborach prezydenckich w USA, prezydent Andrzej Duda napisał serwisie X (ówcześnie Twitter):
W reakcji na ten komentarz na portalu Facebook, pisarz Jakub Żulczyk podsumował wiedzę prezydenta:
Ciągnął dalej, objaśniając proces wyborczy w USA prezydencie Dudzie i kończąc swoją wypowiedź słowami:
Sprawa trafiła do prokuratury pod zarzutami wobec Jakuba Żulczyka na postawie tj. art. 135 par. 2 kodeksu karnego o zniesławienia prezydenta RP. W styczniu 2022 roku Sąd Okręgowy w Warszawie umorzył postępowanie, oceniając przepis dotyczący znieważenia głowy państwa, że nie powinien on wykluczać prawa do formułowania krytycznych, nawet bardzo ostrych ocen, o ile służą one debacie publicznej. Czym różni się się krytyka prezydenta i spuentowanie wypowiedzi słowem „debil” przez Żulczyka od użycia go w tytule studium przypadku, jakim był dla Polski Andrzej Duda?
Duda jest ok
Powyborcze nastroje, które obecnie obserwujemy, są charakterystyczne dla polskiej sceny politycznej. Nazywamy ten moment „wyciszaniem" – zjawiskiem, które występuje tuż przed końcem kadencji prezydenta. Pojawia się wówczas powszechna narracja: „mógł być lepszy, ale nie jest taki zły". Sytuacja ta się powtarza i działa łagodząco na wizerunek – doświadczyliśmy tego przy Komorowskim, Kaczyńskim, Kwaśniewskim, a obecnie obserwujemy ten efekt w przypadku Dudy.
Prezydent pod koniec kadencji wydaje się mniej groźny, a kontrowersje z okresu jego urzędowania zostają zamiecione pod dywan. Język wobec niego łagodnieje. Już teraz pojawiają się głosy, że Duda jest mniej radykalny niż PiS jako całość, i że „może się nie wybił, ale odegrał ważną rolę stabilizatora".
Czy Empik, wyczuwając ten nowy nurt i narrację związaną z zaprzysiężeniem nowego prezydenta oraz wdrażaniem protokołu wyciszania i budowania stabilnego PR-u dla Nawrockiego, podchodzi do sytuacji strategicznie? Czy woli zrezygnować z pozycji przynoszącej dochód książki i pogodzić się z zarzutami o cenzurę prewencyjną, czy też kieruje nim zwyczajna obawa przed kłopotami prawnymi? Tym bardziej że dwie z trzech dotychczas wydanych książek Aleksandry Sarny to „Debil. Studium przypadku" i „Alfons. Studium przypadku" – jedna o obecnej głowie państwa, druga o przyszłej.
Jaś Fasola
Wokół książki narosło sporo szumu, ale trudno powiedzieć, czy dotyczy on samej treści, czy raczej prowokacyjnego tytułu, który błyskawicznie zawładnął medialnym obiegiem. Sama publikacja to przede wszystkim kronika politycznych wpadek i afer z okresu dwóch kadencji prezydenta Andrzeja Dudy. Jeśli tytuł nie był wystarczająco wymowny co do nastawienia autorki wobec prezydenta Dudy, to opis publikacji również nie jest laurką:
Jak Ci się podoba?
Książka zdecydowanie nie jest suchym raportem ani bezstronną analizą i być może dlatego odbiła się tak szerokim echem w mediach. Im bardziej radykalnie, tym głośniej; im głośniej, tym bardziej radykalnie być musi. Krytyka jednej czy drugiej strony w jasno podzielonym kraju niemal automatycznie wywołuje moralną panikę. Same podziały widać nie tylko w mediach, ale też w komentarzach czytelników:
Nawet jeśli te dwie strony tak mocno się różnią, to w jednym zdają się być zgodne: książka jest napisana słabym, niemerytorycznym językiem. I może właśnie tu tkwi sedno – nie w samej kontrowersji, ale w braku dziennikarskiej precyzji. Autorka chciała dotrzeć do masowego odbiorcy, stąd popularyzatorski ton i tytuł, który wręcz wyskakuje z okładki. Ale czy forma nie podważa treści?
Portal „Lubimy czytać" daje książce 5/10. Pozostaje niesmak wobec wulgarnej polityki. Niesmak wobec zmuszania korporacji do decyzji biznesowych pod wpływem nacisków politycznych, w sytuacji, w jakiej został postawiony Empik. Niesmak wobec cenzury – tej realnej, ale i tej autocenzury, którą narzuca strach przed tym, „co powiedzą ci drudzy".
tekst: Lila Szymańska

