Kilka dni temu internet obiegła informacja o nowym reality show stacji CBS, który poprowadzą piosenkarz Usher, aktorka Priyanka Chopra Jonas (żona Nicka Jonasa) oraz tancerka Julianne Hough. Kolejne reality-show zapewne nie wzbudziłoby większego zainteresowania, gdyby nie fakt, że uczestnikami „The Activist" są prawdziwi aktywiści, a program powstał we współpracy z organizacją pozarządową Global Citizen. Biorąc pod uwagę trwający kryzys klimatyczny, kryzys uchodźczy czy wydarzenia w Afganistanie, trudno dziwić się, że „The Activist" wywołał aż tak negatywne reakcje. Promocja aktywizmu czy kapitalizacja postawy, która walczy m.in. właśnie z kapitalizmem?
Komu zależy bardziej?
Reality show „The Activist" zadebiutuje na CBS już 22 października i potrwa pięć tygodni. W programie weźmie udział sześciu aktywistów, którzy pod czujnym okiem Ushera, Priyanki Chopry Jonas i Julliane Hough mają pracować nad rozwiązaniami w obszarach takich jak: zdrowie, edukacja oraz środowisko. Aktywiści, podzieleni na trzy dwuosobowe drużyny, będą rywalizować ze sobą w serii wyzwań, które zostaną ocenione pod kątem zasięgów w social mediach. Celem każdej drużyny jest działalność na rzecz danej sprawy, którą przedstawią podczas odbywającego się w Rzymie szczytu G-20. Tam spotkają się ze światowymi przywódcami i być może uzyskają dofinansowanie dla swojej działalności. Najskuteczniejsza drużyna otrzyma tytuł zwycięzcy, a finał uświetnią występy popularnych gwiazd muzycznych.
Producentem reality show jest międzynarodowa organizacja non profit Global Citizen, dążąca do wyeliminowania skrajnego ubóstwa. W kwietniu zeszłego roku Global Citizen połączyło siły z marką Pepsi i zorganizowało wirtualny koncert z udziałem największych gwiazd muzyki, aby podziękować pracownikom służby zdrowia oraz zebrać jak największą ilość pieniędzy na walkę z koronawirusm. Nad całą imprezą czuwała Lady Gaga.
Kiedy w sieci pojawiła się informacja, że powstaje reality show dla aktywistów, na twórców oraz prowadzących „The Activist" wylała się fala krytyki. Internauci, dziennikarze, artyści i aktywiści zwracają uwagę, że to bardzo cyniczne podejście do aktywizmu, a zarabianie na rywalizujących ze sobą aktywistach w dobie kryzysu klimatycznego czy uchodźczego jest zwyczajnie bezduszne. – Ludzie umierają – napisała aktorka i aktywistka Jameela Jamil.
Wątpliwości budzi również dobór prowadzących. Pochodząca z Indii aktorka Priyanka Chopra była ambasadorką UNICEF-u, gdy opowiedziała się po stronie Indii w konflikcie pomiędzy Indiami a Pakistanem. Jej Tweet opublikowany po ataku Indii na Pakistan w lutym 2019 roku wzudził niemałe kontrowersje, a wielu internautów oskarżyło ją o „zachęcanie do wojny nuklearnej". Równie kontrowersyjna jest relacja Chopry z premierem Indii Narendrą Modi, który był obecny na ślubie aktorki i Nicka Jonasa. Modi wielokrotnie był oskarżany o łamanie praw człowieka, a w tegorocznym Democracy Report 2021 opracowanym przez szwedzki Instytut V-Dem Indie zostały sklasyfikowane nie jako demokracja (jak dotychczas), a jako „elektoralna autokracja".
A jak na krytykę zareagowała organizacja Global Citizen?
