„Hawkeye” opowiada historię byłego Avengera, Clinta Bartona, którego głównym celem jest powrót do rodziny na święta. W zrealizowaniu tej misji starają się przeszkodzić mu członkowie „Mafii w dresach”, do której należy również postać grana przez Piotra Adamczyka. Chociaż Polak jest tylko jednym z wielu zbirów należących do grupy, to jego postać zdecydowanie wybija się na tle pozostałych. Aktor ewidentnie dostał od twórców serialu spore pole do popisu, a według wielu internautów grana przez niego postać „skradła show”. Takie opinie nie dziwią. Adamczyk nie tylko śpiewa kolędę i przeklina po polsku, ale także w jednej ze scen zwraca się do Hawkeye'a ze swojskim pytaniem: „Rozumiesz to?
Mimo że w pierwszych dwóch odcinkach widzimy Polaka przez zaledwie kilka minut, to można mówić o jego ogromnym sukcesie. Dotychczas niewielu naszym rodakom udało się dostać angaż w Hollywood, a zwłaszcza tak wysobudżetowych jak najnowsze dzieło Marvela. Można tu przytoczyć chociażby szumnie zapowiadany występ Macieja Musiała w serialowym „Wiedźminie”, który ostatecznie zakończył się przedwczesnym zgonem jego bohatera. Do tej pory na platformie Disney+ zadebiutowały tylko dwa epizody „Hawkeye”, ale fakt, że Piotr Adamczyk jest wymieniany dość wcześnie w napisach końcowych, daje nadzieję na to, że w kolejnej części historii Polak będzie odgrywał bardziej znaczącą rolę. Dalsze losy jego postaci poznamy już 1 grudnia, kiedy to zostanie opublikowany 3 odcinek „Hawkeye”.
/tekst: Miłosz Piotrowski/