W połowie XX wieku popularna była tak zwana „sztuka destrukcji”, która zaznaczyła się w twórczości wielu znanych artystów. Chociaż pojęcie znane było wcześniej, to właśnie w minionym millenium stało się zapowiedzią nowej ery, kreatywnej autodestrukcji sztuki. Koncepcja wywodzi się od Gustava Metzgera, który w manifeście z 1959 roku zdefiniował ją jako refleksję nad przemocą i agresją II wojny światowej, ideowego nihilizmu egzystencji oraz wzrastających napięć nuklearnych.
Awangarda czy radykalizm?
Dzieło sztuki, które potencjalnie mogło zostać sprzedane za dużą sumę pieniędzy, było niszczone przez samego artystę, by do transakcji nie dopuścić, ale taka destrukcja przybierała również formę manifestu wolności twórcy, mającego na celu wywołanie u autora nowych pokładów kreatywności. Niszczenie swoich prac wciąż uważane jest za radykalne, a momentami nawet obrazoburcze. W niektórych przypadkach takie działania mogą jednak sprzyjać zwiększeniu wartości zniszczonych prac.
/tekst: Dominik Ossowski/
Sprawdźcie, którzy artyści świadomie zniszczyli swoje prace:
_(8476637427).jpg&w=1920&q=75)
Nazwany również „ojcem chrzestnym sztuki konceptualnej” John Baldessari odszedł na początku tego roku. Pozostawił po sobie ogromną artystyczną spuściznę i na stałe zmienił krajobraz amerykańskiej sztuki konceptualnej. W 1970 roku postanowił zniszczyć swój cały dorobek stworzony między 1953 a 1966 rokiem. Pozostały po spaleniu dzieł popiół zmagazynował w urnie w kształcie książki, którą postawił na półce w domu. Następnie kupił tablicę z podpisem dat „urodzin” i „śmierci” swoich dzieł, a z popiołu upiekł ciasteczka. Swoją najnowszą pracę nazwał „Cremation Project”, definiując ją jako naturalny cykliczny proces twórczy, który został „poddany recyklingowi”.


