Mediolański fashion week dobiegł końca, ale jego echa zostaną z nami na długo. Tegoroczna edycja to mieszanka elegancji i szaleństwa, powrót do modowego chaosu i zapowiedź ery maksymalizmu.
Na wybiegach królowały kolory, cekiny i ekstrawaganckie okrycia przypominające zarówno ptaki, jak i eksperymenty sztucznej inteligencji. Prada postawiła na „messy chic”, Versace zaprezentowało odświeżoną paletę barw, a Fendi ozdobiło swoje ikoniczne torebki Peekaboo cekinami i kryształami.
Spośród setek momentów tegorocznego Milan Fashion Week wybraliśmy pięć najciekawszych, które zawładnęły internetem i stały się definicją mody 2026.
tekst: Patrycja Pyza
Jednym z najbardziej komentowanych momentów Milan Fashion Week było spotkanie dwóch ikon – realnej i fikcyjnej. Na pokazie Dolce & Gabbana w pierwszym rzędzie obok Anny Wintour, najsłynniejszej redaktorki mody na świecie, pojawiła się Miranda Priestly, czyli legendarna bohaterka filmu „Diabeł ubiera się u Prady”, grana przez Meryl Streep.
To zestawienie wyglądało jak sen każdego fana popkultury – świat mody połączył się z Hollywood w sposób tak naturalny, że internet natychmiast zalały spekulacje. Czy to przypadek, czy może przemyślana zapowiedź drugiej części filmu? I jeśli tak, to czy tym razem „diabeł” będzie ubierał się u Dolce & Gabbany?
Wszystko to nie mogło wydarzyć się bez kontekstu. Domenico Dolce i Stefano Gabbana od lat balansują na granicy skandalu. Od pamiętnej kampanii z modelką jedzącą pizzę pałeczkami po publiczne obrażanie celebrytów – kontrowersje wokół marki były tak duże, że wielu uznało ją za skończoną. A jednak D&G wciąż wracają z siłą – ich pokazy odwiedzają największe gwiazdy, a projekty regularnie trafiają na czerwone dywany.
Czy więc obecność Mirandy Priestly to sprytna próba „kupienia” publiczności wiralowym smaczkiem? Być może. Jedno jest pewne: obie strony wyszły na tym zwycięsko. Kultowy film zyskał na autentyczności w oczach fanów, a Dolce & Gabbana zdobyli potężny rozgłos, który zdominował media bardziej niż sama kolekcja.
Ten surrealistyczny moment – spotkanie fikcji i rzeczywistości – okazał się prawdopodobnie największym viralem całego pokazu. Bo zamiast śledzić każdy krok modelek na wybiegu, większość spojrzeń skierowana była na pierwszy rząd.
