5 filmów, które zachwyciły nas podczas Festiwalu Filmowego Pięć Smaków

24-11-20221 min czytania
5 filmów, które zachwyciły nas podczas Festiwalu Filmowego Pięć Smaków
W tym roku Festiwal Pięciu Smaków odbywa się w formacie hybrydowej. Choć część stacjonarna już za nami, edycja online potrwa aż do 4 grudnia.
Jako, że mamy już za sobą trochę seansów, przygotowaliśmy dla was kilka rekomendacji. Większość filmów znajdziecie w programie festiwalu online.
1/5
„Historia z Tajpej”, reż. Edward Yang
Reżyser przeprowadza nas przez historię tajwańskiej tożsamości, gwałtownych przemian i procesów modernizacji, zachodzących w obrębie stolicy Tajwanu. Po przejęciu władzy przez komunistów w Chinach, miasto zaczęło się dynamicznie rozwijać i modernizować. Elementy kontrastujących podejść i światopoglądów bohaterów, które pojawiają się na każdym etapie filmu, nawiązują do sprzeciwu tajwańskich tradycjonalistów wobec współczesności. Yang zwraca również uwagę na rosnącą niezależność, tworząc tym samym przejmujący obraz zagubienia i samotności mieszkańców, którzy żyją w przytłaczającym mieście, pełnym identycznych wieżowców.
„Miłość i papierosy”, reż. Pang Ho-Cheung
W 2011 roku produkcja otrzymała nagrodę podczas Hong Kong Film Awards w kategorii „Najlepszy scenariusz”. Co za tym idzie, zdecydowano się nakręcić dwie kolejne części w następnych latach. Film opowiada o dwójce młodych ludzi, którzy spotykają się „na dymku” w przerwie od pracy. Cherie pracuje w Sephorze, Jimmy zajmuje się reklamą. Wraz z liczbą wypalonych papierosów, ich rozmowy zaczynają się pogłębiać, co w konsekwencji doprowadza do bliższego poznania się. Wiele uniemożliwia im jednak prawo wprowadzone w Hongkongu w 2007 roku, które mocno ograniczyło możliwość palenia wyrobów tytoniowych (tym samym zwiększyło także ich cenę). Ciekawym, charakterystycznym dla komedii romantycznych zabiegiem jest wyraźne podzielenie filmu na dni. Całość akcji trwa kilka dni, podczas których dzieje się wyjątkowo dużo. Nie trudno znaleźć tu również sceny, które poruszą serca fanów romantycznych produkcji – ckliwe wymieniany SMS-ów, spacer w deszczu, karaoke i śpiewanie o miłości, czy rozczulający zabieg z tajemniczym kodem, który wyjaśnia się na sam koniec. Miłość, kontekst społeczno-polityczny i intrygujący główni bohaterowie. Czegóż chcieć więcej?
„Pamięć ziemi”, reż. Kim Quy Bui
Najnowszy film wietnamskiej reżyserki to opowieść, która stanowi splot trzech historii rodzinnych, których wspólnym mianownikiem jest refleksja nad śmiercią. Przejmujące poczucie melancholii i obraz zderzenia lokalnych wierzeń z postępującą modernizacją stanowią trzon filmu, który przyciąga nas długimi ujęciami pozostawiając jednocześnie czas na pobudzające naszą wyobraźnię niedopowiedzenia. Splatające się ze sobą w filmie historie stawiają widza przed zjawiskiem śmierci, która mimowolnie wdziera się do naszego życia. „Pamięć ziemi” to surowa opowieść o świecie, który ginie pod fundamentami nowopowstającej rzeczywistości. Podobno filmy dostarczają nam poczucia swego rodzaju fałszywej wietrzności – zatrzymują obraz ludzi, których za chwilę już nie będzie i sprawiają, że tkwimy w bezpiecznym bezczasie. Intymny dramat w reżyserii Kim Quy Bui wpisał się w poetycki obraz rozpadu i towarzyszącej mu jednostkowej tragedii jaką jest śmierć.
„I raz, i dwa”, reż. Edward Yang
„Yi yi” czyli „I raz, i dwa” opowiada historię rodziny Jian, ujętą w klamrę dwóch uroczystości: ślubu i pogrzebu. Ojciec boryka się z problemami w pracy, nastoletnia córka próbuje przetrwać liceum, a kilkuletni syn jest prześladowany w szkole. Gdy ukochana babcia ma wypadek i zapada w śpiączkę, rodzina Jian musi zmierzyć się ze śmiercią, której obecność była do tej pory niewidoczna. Każdy z członków rodziny radzi sobie z rzeczywistością na swój sposób. „Yi yi” to ponadczasowy film, w którym każdy znajdzie morał dla siebie. Przynosi ukojenie oraz przypomina, że nie jesteśmi w tym wszystkim sami, a na świecie jest przynajmniej jedna osoba, która jest w stanie nas zrozumieć. Choć każdy z nas musi mierzyć się z różnymi problemami, wystarczy otworzyć oczy, aby dostrzec szczęście, które czai się dookoła nas.
„Terroryści”, reż. Ho Wi Ding
Zamaskowany młody mężczyzna brutalnie atakuje kogoś mieczem w miejscu publicznym. Kim jest sprawca? Co jest przyczyną agresji? Reżyser stopniowo odsłania przed nami losy piątki młodych osób, które mają związek z incydentem. Wydarzenia są przedstawione niechronologicznie, co jednak wcale nie niszczy przyjemności z oglądania. „Terroryści” to świetnie przemyślany i mistrzowsko skompowany obraz samotności w Tajpej, który mocno daje do myślenia. Refleksja nad kondycją miasta oraz kondycją współczesnego człowieczeństwa.
FacebookInstagramTikTokX