5 filmów azjatyckich, które warto obejrzeć po "Parasite"

Autor: Monika Kurek
26-02-20202 min czytania
5 filmów azjatyckich, które warto obejrzeć po "Parasite"
fot. Warner Bros
Miażdżące zwycięstwo "Parasite" na Oscarach 2020 wywołało ogromne zainteresowanie filmem na całym świecie. Choć dzieło Joon-ho Bong doceniono na różnorakich festiwalach, wcześniej nie miało większych szans z popularnymi pozycjami. We wrześniu 2019 roku oprócz "Parasite" w kinach można było obejrzeć m.in. "Politykę", "Legiony", Piłsudskiego", "Downton Abbey", "Ad Astra", "Legiony" czy "(Nie)znajomych", więc można się domyślić, co wybrała większość widzów.
Na początku lutego "Parasite" zdołał wszystkich zaskoczyć, zgarniając aż cztery statuetki. Jedną z nich była nagroda za najlepszy film, którą po raz pierwszy w historii otrzymała produkcja nieanglojęzyczna. Dzięki temu wrócił do kin i tym razem sale pękały w szwach. Właśnie dlatego postanowiliśmy wykorzystać nagły przypływ popularności "Parasite" i przygotowaliśmy listę 5 fantastycznych filmów azjatyckich.

Nie wszyscy są fanami

- O co do diabła w tym wszystkim chodzi? Mamy dosyć problemów z Koreą Południową w handlu. Jakby tego było mało, dali mu tytuł najlepszego filmu roku. Czy to było słuszne? Nie wiem. Czy nie możemy mieć jeszcze czegoś w rodzaju "Przeminęło z wiatrem" czy "Bulwaru Zachodzącego Słońca"? Tak wiele jest wspaniałych filmów - powiedział prezydent Stanów Zjednoczonych, Donald Trump, podczas wiecu wyborczego.
W odpowiedzi dystrybutor "Parasite", Neon", opublikował na Twitterze post brzmiący następująco: To zrozumiałe, nie umie czytać.
Było to nawiązaniem do oscarowej przemowy reżysera. Joon-ho Bong powiedział wówczas, że "gdy już przezwycięży się barierę napisów, można odkryć mnóstwo wspaniałych filmów".
Również tak uważamy, w związku z czym proponujemy 5 filmów, które warto obejrzeć po "Parasite":
1/5
Rashōmon (1950, reż. Akira Kurosawa)
Nie zważajcie na rok premiery, bo ten film to prawdziwa jazda bez trzymanki. Został nagrodzy Złotym Lwem podczas Festiwalu Filmowego w Wenecji, a sam Kurosawa otrzymał dzięki niemu honorowego Oscara. Historia jest stosunkowo prosta i właściwie cała fabuła opiera się na tym, że pewne małżeństwo zostaje napadnięte przez rozbójnika, który zabija meżą oraz gwałci jego żonę. Sprawcę udaje się złapać i sprawa trafia do sądu, gdzie zeznają żona, rozbójnik, świadek napadu oraz zmarły mąż. Każdy mówi coś zupełnie innego. Reżyser znakomicie gra na emocjach i bawi się z percepcją widza, udowadniając, że prawda ma różne oblicza.
Zagadka zbrodni (2003, reż. Bong Joon Ho)
Zanim Bong Joon Ho zdołał przebić się do amerykańskiego mainstreamu z "Parasite", nakręcił kilka świetnych produkcji. Jedną z nich jest wciągający kryminał "Zagadka zrodni". Akcja toczy się w 1986 roku w małym miasteczku w Korei, gdzie giną młode dziewczyny. W dochodzeniu miejscową policję ma wesprzeć młody, ambitny detektyw Park Doo-Man (grany przez Kang-ho Song z "Parasite). Śledztwo nieustannie się komplikuje, czas nagli, presja rośnie i policji zależy na jak najszybszym zamknięciu sprawy. Park Doo-Man tymczasem próbuje zachować zdrowe zmysły, co wcale nie jest takie łatwe. "Zagadka zbrodni" znalazła się na liście 20 ulubionych filmów Quentina Tarantino, a historia jest inspirowana prawdziwymi wydarzeniami.
Poezja (2010, reż. Chang-dong Lee)
Niesamowity, poruszający, przejmujący i zaskakująco wnikliwy. Główna bohaerka, Mi-ja, opiekuje się zbuntowanym, nastoletnim wnukiem, który nieustanie przysparza jej kolejnych kłopotów. Gdy pewnego dnia chłopak wraz z kolegami posuwa się za daleko, a jego koleżanka z klasy popełnia samobójstwo, to właśnie Mi-ja musi zmierzyć się z konsekwencjami. Choć nie jest już najmłodsza, każdy dzień wita z radością i wdzięcznością. Zapisuje się na kurs poezji, gdzie odreagowuje własne kłopoty z pamięcią oraz trudną relację ze swoim podopiecznym. "Poezja" to wspaniały film o przemijaniu, troskach codziennego życia, relacjach międzyludzkich oraz pięknu tkwiącym w sztuce.
Bajecznie bogaci Azjaci (2018, reż. Jon M. Chu)
Szalona komdia "Bajecznie bogaci Azjaci" okazała się czarnym koniem amerykańskiego box office. Zarobiła niemal 240 milionów dolarów, co jest bardzo dużą suma jak na produkcję, w której wszystkie główne role grają aktorzy azjatyccy. Historia przedstawia się nastepująco. Rachel i Nick są młodzi, zakochani i mieszkają w Stanach Zjednoczonych, gdzie oboje studiują. Wszystko układa się do momentu, gdy mają wspólnie polecieć do Singapuru, by uczestniczyć w ślubie i weselu Nicka. Wtedy Rachel dowiaduje się, że rodzina Nicka ma mnóstwo pieniędzy i jest w swoim kraju całkiem rozpoznawalna. Wkrótce będzie musiała zmierzyć się z krewnymi, którzy uważają, że jest zainteresowana Nickiem wyłącznie dla jego pieniędzy. Reżyser Jon M. Chu serwuje widzom mądrą, wzruszającą historię o rodzinie, miłości i różnicach kulturalnych. W rolach głównych świetna Constance Wu ("Hustlers") i Henry Golding ("Zwyczajna przysługa", "Dżentelmeni", "Last Christmas").
Kłamstewko (2019, reż. Lulu Wang)
Pominięciekomediodramatu Lulu Wangw nominacjach oscarowych wzbudziło oburzenie w wielu środowiskach. Również w "Kłamstewku" zastosowano motyw wesela. O ile w "Bajecznie bogatych Azjatach" chodziło o poznanie rodziny, tak tutaj jest to pretekst do zjednoczenia się z krewnymi w związku z chorobą ukochanej babci. Na tę okazję przyjeżdża ze Stanów Zjednoczonych główna bohaterka, grana przez Awkwafinę, która nie zgadza się z rodziną, nie mającej zamiaru poinformować babci o chorobie. Na tym opiera się dylemat moralny podejmowany przez reżyserkę oraz główna różnica kulturalna. Jak mówi w pewnym momencie jedna z bohaterek, Amerykanie żyją dla siebie, a Chińczycy dla siebie nawzajem. Właśnie dlatego są gotów dźwigać ciężar tej wiedzy za nią. Cała obsada gra fenomenalnie i choć nie brakuje śmiesznych momentów, można powiedzieć, że to śmiech przez łzy.
FacebookInstagramTikTokX