Grupa posłów proponuje zmiany w prawie utrudniające odbieranie zwierząt prywatnym właścicielom. Organizacje pozarządowe protestują. Argumentują, że oprawcy zwierząt pozostaną wtedy zupełnie bezkarni, a zwierzęta będą czekały na pomoc jeszcze dłużej, niż teraz.
Parlamentarny zespół ds. ochrony zwierząt, praw właścicieli zwierząt oraz rozwoju polskiego rolnictwa 10 stycznia zaproponował zmiany w przepisach, które gwarantować mają: „skuteczne i szybkie przywracanie zwierząt właścicielom w przypadku ich uniewinnienia lub umorzenia postępowania” – donosi TOK FM.
Zdecydowany sprzeciw
Projektowi zdecydowanie sprzeciwiają się przedstawiciele organizacji pozarządowych działających na rzecz zwierząt. Przekonują, że zupełnie uniemożliwi on przeprowadzenie im jakichkolwiek interwencji w sytuacjach nagłych.
Nowelizacja przewiduje, że procedura odbioru będzie musiała być konsultowana tylko z jedną osobą: Powiatowym Lekarzem Weterynarii, który pracuje jedynie od poniedziałku do piątku w godzinach 8:00-15:00. Z zasady wyłącza to więc wszystkie interwencje w weekendy, święta i wieczorami. Oznacza to, że jeśli interwencja wypadnie w weekend lub wieczór, zwierzę może konać przez kilka dni, zanim będzie można je uratować. Warto również podkreślić, że Państwowa Inspekcja Weterynaryjna zazwyczaj nie dopatruje się przypadków znęcania nawet tam, gdzie jest ono potwierdzone prawomocnym wyrokiem sądu. Z danych wynika, że PIW zainicjowała w 2018 roku zaledwie 11 proc. postępowań administracyjnych.
Głównym celem zainicjowanego przez posła Jarosława Sachajkę projektu jest więc odebranie organizacjom prozwierzęcym prawa do odbioru zwierząt bez wcześniejszego porozumienia z PIW. Jego autorzy nazywają działaczy „ekoterrorystami” i „samozwańczymi inspektorami”.
Warto jednak zauważyć, że z raportu przygotowanego przez Fundację Czarna Owca Pana Kota oraz Ekostraż wynika, że blisko 90 proc. odbiorów zwierząt w 2017 i 2018 roku zostało zatwierdzonych przez organ administracyjny. Można by nawet zaryzykować stwierdzenie, że jeśli właściciel trzyma zwierzęta gospodarskie i domowe we względnie dobrych warunkach, nie głodzi ich, nie stosuje przemocy fizycznej i dba o ich otoczenie, to nie ma co się obawiać, że zostaną mu odebrane.
Przedstawicieli związków rolniczych są najwyraźniej przeświadczeni, że wszystkie problemy tej branży wynikają z działalności organizacji zajmujących się ochroną i dobrostanem zwierząt. Pogląd ten znajduje poparcie zwłaszcza hodowców zwierząt futerkowych, które są przedmiotem ostrej krytyki organizacji pozarządowych w zakresie cierpienia zwierząt na fermach.
Petycja
Wczoraj pojawiła się petycja obywatelska skierowana do Marszałek Sejmu Elżbiety Witek i prezesa Jarosława Kaczyńskiego.


