Wielomilionowa korporacja o środowisko raczej dbać nie chciała. Marki nastawione na masowy konsumpcjonizm za cel stawiają przychody, czyli... produkcję po jak najniższych kosztach. Strategia Zary opiera się na szybkiej reakcji na trendy – zmiana asortymentu co najmniej raz na dwa tygodnie, co daje 6-10 tysięcy produktów w ciągu roku. Czy popyt konsumencki jest w stanie sprostać temu nakładowi? Tego nie jestem pewna, ale pewne jest to, że marka przyczynia się do katastrofy ekologicznej.
Kluczem do sukcesu Zary jest szybkie wprowadzanie trendów, a otwarcie second handu stanowi tego przeciwieństwo. Stary asortyment do kupienia? Czy to legalne, a co ze strategią? Krok marki w stronę zrównoważonej mody, może być przełomem. Środowisko konsumenckie zaczyna być coraz bardziej świadome, ludzie chcą dobrej jakości materiału i coraz gorzej reagują na szybką modę. Ruch pro slow fashion zaczął kiełkować od momentu katastrof w Bangladeszu w 2014 roku i z każdym kolejnym rokiem przybiera na sile. Prawie 10 lat później, branża modowa doczekała się momentu, w którym działanie niezgodne ze zrównoważonymi celami, mocno uderza w wizerunek brandów.
Pokolenie Z odkryło kupowanie w second handach na nowo i usunęło wstyd z tym związany. Teraz dbamy o planetę. Zara poszła za tym ruchem i otworzy swój lumpeks. Będzie można tu zarówno kupować, jak i sprzedawać ubrania marki z drugiej ręki. Pierwszy second hand będzie działał stacjonarnie w Wielkiej Brytanii, ale zakupy będzie można robić w aplikacji i poprzez oficjalną stronę internetową. To nie koniec – brand wprowadzi też opcję naprawy ubrań, koniec wyrzucania. Czy to oznacza koniec zaśmiecania planety przez Zarę?
Zmiany zapowiadają się obiecująco, jeśli odniosą sukces, możemy się spodziewać rewolucji na rynku znanych sieciówek. Pierwszy second hand zostanie otwarty już 3 listopada.
tekst: Karolina Piwowarczyk