W ostatnich latach coraz większą popularnością cieszy się filozofia slow fashion, która stawia na minimalizm oraz przedkłada jakość nad ilość. Goniąc za trendami i wyprzedażami bardzo łatwo jest obudzić się z szafą pełną ubrań, ale niestety takich, które trzeba wymieniać co sezon. Nie tylko tracimy w ten sposób mnóstwo pieniędzy, ale także przyczyniamy się do generowania ogromnej ilości odpadów. Z badań przeprowadzonych na zlecenie VIVE Textile Recykling Sp. z o. o wynika, że co roku w Polsce wyrzucane jest aż 2,5 milionów tekstyliów!
W ruchu slow fashion nie chodzi o to, aby całkowicie zrezygnować z zakupów, ale o to, żeby robić je z głową. Hasło „slow fashion” zostało po raz pierwszy użyte w 2007 roku przez brytyjską profesor oraz aktywistkę Kate Fletcher i oznacza po prostu „powolną modę”. Powolną, czyli przemyślaną oraz etyczną. Dobrze jest bowiem wybierać marki, które wywierają możliwie najmniej szkodliwy wpływ na środowisku oraz korzystają z ekologicznych rozwiązań, takich jak choćby produkcja ubrań z materiałów z recyklingu.
Rozsądne kupowanie to jednak zaledwie jeden z aspektów slow fashion. Kiedy zainwestujemy już w świetnie skrojone jeansy z dobrego materiału, skórzane czarne buty oraz elegancką, jedwabną białą bluzeczkę – musimy jeszcze o nie odpowiednio zadbać. Segregowanie kolorami, pranie ubrań wywróconych na lewą stronę, odpowiednia temperatura prania czy natychmiastowe usuwanie plam to absolutna podstawa. W przypadku ubrań dwukolorowych warto wrzucić do pralki chustkę wyłapującą kolor, natomiast delikatne ubrania wymagają odpowiedniego płynu oraz programów, które nie wszystkie pralki posiadają.
Co jeszcze? Otóż nie wszyscy zdają sobie sprawę, że wcale nie musimy prać ubrań, które założyliśmy raz czy dwa. Nawet, gdy przesiąknęły zapachem papierosów lub jedzenia. Tak naprawdę wystarczy je po prostu... odświeżyć. Tak samo zresztą sytuacja wygląda w przypadku wiosenno-zimowego okresu przejściowego, gdy szykujemy lżejsze ubrania na cieplejsze dni oraz chowamy w głąb szafy grube rajstopy i ciepłe swetry.
Kiedy pracuje się w biznesie czy branży modowej wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie, a tempo życia bywa naprawdę szalone. Czasem kursując pomiędzy sesjami zdjęciowymi, eventami czy kolacjami biznesowymi trudno jest znaleźć chwilę oddechu, a co dopiero czas na wizytę w pralni lub prasowanie. Zwłaszcza, że ubrań w stylu smart casual nie możemy potraktować tak, jak ulubionego swetra czy jeansów, bo... bardzo szybko je stracimy.
Jak to właściwie działa? Silny podmuch powietrza generowany wewnątrz szafy usuwa z tkanin wszelkie pyłki, kurz i alergeny. Następnie strumień pary JetSteam wygładza zagniecenia powstałe podczas noszenia oraz skutecznie eliminuje bakterie oraz nieprzyjemne zapachy z ubrań. Szafa Samsung AirDresser nie tylko odświeża, ale również suszy ubrania w niskiej temperaturze. Kolejnym efektem działania pary JetSteam jest dezynfekcja ubrań. A co najlepsze, wszystko odbywa się bardzo cicho, ponieważ w Samsung AirDresser wykorzystywane są tylko powietrze i para. AirDresser posiada aż 26 programów przeznaczonych dla różnych tkanin i różnych części garderoby, dzięki czemu możemy odświeżyć w niej np. skórzane i puchowe kurtki, poduszki, a nawet... pluszowe maskotki. Co tu dużo mówić? Wszystko jest pod ręką!
Materiał powstał we współpracy z marką Samsung.