FacebookInstagramTikTokX
  • Wasze prace
  • Konkurs
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
  • Search
Moje Konto
Zaloguj się / Zarejestruj
  • Wasze prace
  • Konkurs
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Kup nowy numer
K MAG
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Film

[Z archiwum K MAG] Zaufać historii: Joanna Ratajczak o dokumencie, który przekracza granice [WYWIAD]

Autor: Anna Rupacz
28-11-2025
[Z archiwum K MAG] Zaufać historii: Joanna Ratajczak o dokumencie, który przekracza granice [WYWIAD]
[Z archiwum K MAG] Zaufać historii: Joanna Ratajczak o dokumencie, który przekracza granice [WYWIAD]
fot. materiały prasowe © SILVER FRAME, HBO

Joanna Ratajczak to reżyserka, scenarzystka, dziennikarka i DJ-ka. Jak sama przyznaje, nie definiuje swojej roli – mówi, że robi filmy, i to jest jej najbliższe. Od 2002 roku mieszka i tworzy w Berlinie. Na tegorocznym Festiwalu Filmowym Millennium Docs Against Gravity premierę miał jej pełnometrażowy debiut dokumentalny „Zaufaj mi”, w którym autorka podejmuje odważny temat otwartego związku, ukazując podróż bohaterów filmu w głąb ich prawdziwych potrzeb.

Skąd pomysł na opowiedzenie tej historii za pomocą kina dokumentalnego? Wydawałoby się, że jest to bardziej materiał na film fabularny.

Wiele osób mówiło: „Zrób z tego fabułę”, i właśnie o ten szpagat mi chodziło. Po bardzo dokumentalnej obserwacji bohaterów, razem z operatorką Joanną Piechottą, mając do dyspozycji ogromny materiał (chyba z dwieście godzin!), podczas montażu z fantastyczną Patrycją Piróg całkowicie „odpięłam wrotki” i odpuściłam sobie klasyczne schematy. Postanowiłam nie trzymać się formy „typowego polskiego dokumentu”, który był moją pierwszą szkołą opowiadania historii. Czuję, że powoli z niej wyrastam. Naszła mnie taka myśl: „A co, gdyby zrobić dokument, który ogląda się jak fabułę i zapomina się o tym, że to dokument? Jedynie gdzieś z tyłu głowy pozostaje myśl, że to nie aktorzy, tylko prawdziwi ludzie i ich historie”. Pociąga mnie łączenie tych form i ich przekraczanie: co znaczy dokument, co znaczy fabuła, co znaczy wideoklip? W filmie pojawia się bardzo dużo muzyki, którą specjalnie na potrzeby tej produkcji skomponowała Natalia Mateo. Tego nie robi się za często w fabule.

W filmie obserwujemy burzliwą podróż przez normy, oczekiwania, przełamywanie własnych granic i wyczucie tego, do czego możemy się posunąć. Jakie są twoje doświadczenia z wychodzeniem z własnej strefy komfortu?

Cały ten film był jednym wielkim wychodzeniem ze strefy komfortu i przekraczaniem własnych granic. Ogromny plus i naukę stanowiło dostrzeżenie potrzeb tych ludzi bez wyciągania pochopnych wniosków i oceniania. To, co mogło mi się wydawać zupełnie nieatrakcyjne albo płytkie, doprowadzało ich do ekranowego katharsis, uwalniania traum z dzieciństwa, płaczu, bliskości i szczęścia. Potem nachodziła mnie refleksja: „Jak śmiałaś w ogóle oceniać, czego inni ludzie mogą potrzebować?”. Uczyłam się poruszać w takiej przestrzeni. Pierwszym impulsem, który pojawia się w niemal każdym z nas, gdy słyszymy o tym temacie, jest ocenianie – zarówno pozytywne, jak i negatywne.

Tak, to niemal odruch, gdy słyszymy „otwarty związek”.

To dla mnie ogromna lekcja na przyszłość. Po tym projekcie będę potrafiła wcisnąć przycisk czystej obserwacji – w kontaktach międzyludzkich, a także w filmach.

Od 2002 roku mieszkasz i działasz twórczo w Berlinie. Dlaczego podjęłaś decyzję o przeprowadzce?

Ponoć domeną kobiet jest mówić, że to przypadek albo zrządzenie losu [śmiech]. Pod koniec 2001 roku, czyli półtora roku wcześniej, niż zostało to przewidziane, ukończyłam studia magisterskie na Wydziale Politologii i Dziennikarstwa w Poznaniu. W wieku dwudziestu jeden czy dwudziestu dwóch lat miałam poczucie, że wygrałam czas, w którym sobie popatrzę i poobserwuję życie. Planem był wyjazd do Berlina, a potem do Londynu i stamtąd ewentualnie do Stanów Zjednoczonych.

Ale zostałaś w Berlinie?

Tak, Berlin coś we mnie poruszył. Po raz pierwszy zwolniłam i wyrwałam się z pędu, który towarzyszył mi w Polsce – żeby skończyć studia jak najszybciej i jak najlepiej. To miały być tylko krótkie wakacje, a okazały się czymś więcej. Sufit, który, jak mi się wydawało, bardzo nisko wisiał nade mną, otworzył się i zobaczyłam niebo. Początkowo zakładałam, że zostanę najwyżej na trzy miesiące, jednak Berlin – jak to bywa z miejscami, które z nami rezonują – sprawił, że wszystko potoczyło się inaczej.

Mianowicie?

W 2005 roku już prowadziłam po niemiecku autorski program w radiu jazzowym, choć wcześniej zupełnie nie znałam języka. To była niesamowita przygoda, która sama zaczęła się napędzać. To miasto mnie wciągnęło. Szybko nauczyłam się grać i zaczęłam występować w klubach jako DJ-ka – stąd wzięła się moja miłość do muzyki i potrzeba wykorzystywania jej później w filmach. Z jednej strony miałam poczucie, że to wszystko oddala mnie od tego, co tak naprawdę chciałam robić, czyli od kręcenia filmów, ale z drugiej strony to było tak fascynujące… Berlin ma w sobie coś, co wciąga. Nagle budzisz się, dziesięć lat później, i myślisz: „Co się właściwie stało? Gdzie byłam? Co robiłam?”.

Co daje ci to miasto, czego nie znalazłaś w Polsce?

Berlin daje mi przestrzeń do tworzenia. Jest różnorodny, pełen kontrastów i przy tym otwarty. To miasto, które nie narzuca jednej narracji. Daje przestrzeń na eksperymentowanie i sądzę, że to miało ogromny wpływ na to, kim jestem teraz. Mogę pracować w swoim tempie, łączyć języki, różne kultury i wątki dające poczucie wolności. Wolności, która nie jest ograniczona tym, że trzeba się trzymać jednego języka czy jednej kultury.

Działasz aktywnie w wielu dziedzinach. Co jest ci najbliższe? W czym najbardziej chcesz się rozwijać i tworzyć?

Cała moja praca w radiu, jako DJ-ka, w telewizji, dziennikarstwo, prowadzenie wywiadów i docieranie do bohaterów, a także praca na scenie i moderowanie – to wszystko okazało się bardzo ważne w mojej pracy reżysera. Nie lubię się definiować. Szufladkować się jako reżyserka czy artystka. Najczęściej mówię po prostu, że robię filmy – i to jest mi najbliższe.

„Zaufaj mi” jest produkcją HBO Original. Dokument można obejrzeć na platformie HBO Max.

Advertisement

Polecane

20 lat od premiery filmu „Nigdy w życiu”! Użytkownicy TikToka dopiero go odkrywają

20 lat od premiery filmu „Nigdy w życiu”! Użytkownicy TikToka dopiero go odkrywają

Horror spod kobiecej ręki: „Watcher” i inne tytuły, których nie zapomnisz

Horror spod kobiecej ręki: „Watcher” i inne tytuły, których nie zapomnisz

Sydney Sweeney zagra Christy Martin w filmie biograficznym – co na to legendarna bokserka?

Sydney Sweeney zagra Christy Martin w filmie biograficznym – co na to legendarna bokserka?

Smarzowski powraca, ruszyły zdjęcia do filmu „Dom dobry"

Smarzowski powraca, ruszyły zdjęcia do filmu „Dom dobry"

„Przyjaciele” – kultowy serial lat 90. Czy wiecie, że …?

„Przyjaciele” – kultowy serial lat 90. Czy wiecie, że …?

Polecane

20 lat od premiery filmu „Nigdy w życiu”! Użytkownicy TikToka dopiero go odkrywają

20 lat od premiery filmu „Nigdy w życiu”! Użytkownicy TikToka dopiero go odkrywają

Horror spod kobiecej ręki: „Watcher” i inne tytuły, których nie zapomnisz

Horror spod kobiecej ręki: „Watcher” i inne tytuły, których nie zapomnisz

Sydney Sweeney zagra Christy Martin w filmie biograficznym – co na to legendarna bokserka?

Sydney Sweeney zagra Christy Martin w filmie biograficznym – co na to legendarna bokserka?

Smarzowski powraca, ruszyły zdjęcia do filmu „Dom dobry"

Smarzowski powraca, ruszyły zdjęcia do filmu „Dom dobry"

„Przyjaciele” – kultowy serial lat 90. Czy wiecie, że …?

„Przyjaciele” – kultowy serial lat 90. Czy wiecie, że …?

Więcej od autora

„Dziewczyny” wracają po dziesięciu latach. Czy kultowy serial HBO potrzebuje kontynuacji?

„Dziewczyny” wracają po dziesięciu latach. Czy kultowy serial HBO potrzebuje kontynuacji?

8 filmów z niezapomnianymi rolami nauczycieli

8 filmów z niezapomnianymi rolami nauczycieli

„Blade Runner” wraca po niemal dekadzie. Tym razem jako serial [ZWIASTUN]

„Blade Runner” wraca po niemal dekadzie. Tym razem jako serial [ZWIASTUN]

„Dziewczyny” wracają po dziesięciu latach. Czy kultowy serial HBO potrzebuje kontynuacji?

„Dziewczyny” wracają po dziesięciu latach. Czy kultowy serial HBO potrzebuje kontynuacji?

8 filmów z niezapomnianymi rolami nauczycieli

8 filmów z niezapomnianymi rolami nauczycieli

„Blade Runner” wraca po niemal dekadzie. Tym razem jako serial [ZWIASTUN]

„Blade Runner” wraca po niemal dekadzie. Tym razem jako serial [ZWIASTUN]

FacebookInstagramTikTokX
Advertisement