Jednym z nich jest Gianluca Basso, który pewnego kwietniowego wieczoru zaserwował nam genialne koktajle w kultowym Bristolu. Znany barman, laureat wielu nagród branży gastronomicznej, przygotował cztery unikatowe koktajle: Marco Polo, Top Gun, Sound Of Waves oraz Kriptonita.
Czy to pierwszy raz kiedy jesteś w Warszawie?
Pierwszy raz jestem w Polsce, oczywiście tym samym to mój pierwszy raz w Warszawie.
Co jest Twoim „go-to” kiedy zamawiasz drinka w barze?
Moim „go-to” jest gin Martini z dodatkiem oliwki i skórki z cytryny.
Co jest najbardziej interesujące w Twojej pracy?
Bardzo lubię możliwość ekspresji, wyrażenia mojej pasji, zainteresowań i chęć odkrywania nowych technik tworzenia koktajli i próbowania nowych składników, uczenia się tego, jak najlepiej je wykorzystać. To odzwierciedla duszę i cel Paradiso.
Które z miast, które odwiedziłeś przyniosło Ci najwięcej inspiracji?
W mojej pracy miałem to szczęście i możliwości, by sporo podróżować. Najbardziej inspirujące było dla mnie Sydney. To było pierwszy raz kiedy odwiedziłem kraj, który jest tak daleko od miejsca, z którego pochodzę i to było pobudzające – spotykanie ludzi, którzy mają inną kulturę i żyją całkowicie inaczej niż ja. Nauczyli mnie naprawdę dużo i to pozwoliło mi na pogłębienie wiedzy na temat ich zwyczajów i gustów.
Jakie różnice zauważyłeś między Lane’s a Paradiso?
Jedną z nich było na pewno to, że Paradiso jest bardziej ukrytym barem, tuż za drzwiami lodówki baru z pastrami w Barcelonie, w stylu speakeasy, a Lane’s jest barem zlokalizowanym w niesamowitym pięciogwiazdkowym hotelu w Warszawie. Wyposażenie obu barów różni się całkowicie od siebie, ale klimat, który czuję w Lane’s jest taki sam, jak w Paradiso.
Jakie jest najdziwniejsze zamówienie jakie przyjąłeś od swoich klientów?
Najdziwniejsze zamówienie jaki dostałem to chyba Mojito bez lodu. Tak, zrobiłem to.
Które z cech osobowości są Twoim zdaniem najważniejsze w karierze miksologa?
Myślę, że ciekawość i zdrowe wyważenie balansu w smaku są bardzo ważne. Te cechy, jak i również kreatywność i otwarty umysł na pierwszym miejscu, później dopiero podążanie za zasadami i pragmatyzm. Co faktycznie mi pomogło to pragnienie i cel w tym, żeby odnaleźć balans pomiędzy tymi wszystkimi cechami jednocześnie. Ciągłe zmiany to także coś, co sprawia, że podtrzymuję to zainteresowanie.
Kim mógłbyś być, jeśli nie miksologiem?
Jeśli nie byłbym miksologiem to mógłbym być prawdopodobnie szefem kuchni albo przewodnikiem wycieczek. Jedzenie i podróże to duża część moich pasji.
Kiedy zauważyłeś, że to, co robisz to jest właśnie to, co chcesz robić? Może jakiś koktajl, barman lub miksolog odmienił Twoje życie?
Wiedziałem, że chcę to robić, kiedy poczułem radość, kiedy opowiadałem o mojej pracy innym. Znalazłem pracę, która daje mi satysfakcję nie tylko z tego, co robię miksując koktajle, ale także zawierając w tym moje pasje.