FacebookInstagramTikTokX
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
  • Search
Moje Konto
Zaloguj się / Zarejestruj
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Kup nowy numer
K MAG
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Art & Dizajn
|
Świat

Wideo, na którym widać, jak fotografuje swoją pupę stało się viralem. Okazało się, że to performens artystyczny

16-07-2019
Wideo, na którym widać, jak fotografuje swoją pupę stało się viralem. Okazało się, że to performens artystyczny
Wideo, na którym widać, jak fotografuje swoją pupę stało się viralem. Okazało się, że to performens artystyczny
instagram.com/onaartist/

Nowojorska artystka Leah Schrager stała się memem. Wyśmiana przez cały internet nie ma pretensji, że internauci robią sobie z niej żarty – chciałaby tylko, żeby ludzie ją oznaczali.

Czy kobieca seksualność może być sztuką? A co jeśli jest przedstawiona w spotworniałej, przerysowanej formie? Czy osoba, która prowokuje w taki właśnie sposób musi być głupia? Leah Schrager tworzy kontent internetowy balansujący na granicy oburzenia – to stara formuła, ale, jak widać, nie przestaje zadziwiać społeczeństwa.

Goście nowojorskiego Montau Beach House (gdzie wynajęcie domku na plaży kosztuje bez mała 2 tys. dolarów) prawdopodobnie nie mieli pojęcia, że są świadkami performensu artystycznego w wykonaniu Schrager. Uzbrojona w selfie stick artystka fotografowała się w co najmniej ryzykownych pozycjach mających uwydatnić jej seksualność. To pierwszy etap tworzenia jej prac – zdjęcia, na które Schrager nanosi potem stockowe obrazy mają uwydatnić jej wizję seksualności: księżniczkowatą, kiczowatą i porno-medialną.

W pewnym momencie uklękła na plażowym leżaku i położyła głowę, cały czas trzymając selfie stick z tyłu, by sfotografować swoją pupę. Nie miała przy tym świadomości, że jeden z gości resortu cały czas ją filmował, a potem udostępnił wideo na sportowo-popkulturowym blogu Barstool Sports, który na instagramie śledzi 6,8 miliona użytkowników. Godzinę później obserwujący Schrager rozpoznali ją i oznaczyli w komentarzach. Film miał już ponad milion wyświetleń i szybko stawał się jeszcze bardziej popularny na stronach z memami.

Artystka była zszokowana. Okazało się, że jej występ był częścią jej pierwszego w życiu performesnu „Angles on a Woman”, podczas którego wcieliła się w rolę wykreowanego w internecie alter ego Ona. Jej rozseksualizowana persona jest dziewczyną streamującą się na platformach z seks-kamerkami (czyli tzw. cam girl), która ma skłonić do przemyśleń nad kwestią urzeczowienia kobiecego ciała – adwokatuje przy tym dla 3 milionów obserwujących ją odbiorców. Jej prace są częścią wystawy „Unprotected Spaces”, którą resort plażowy zorganizował we współpracy z East Hampshire gallery Roman Fine Art.

„Najpierw wszyscy publikowali mnie bez oznaczenia, co uważam za kradzież wizerunku” – napisała Schrager na swojej stronie.

„Później, podczas pisania prywatnych wiadomości do tych ogromnych stron z memami z prośbą o oznaczenie, napotkałam opór ze strony mężczyzn, którzy twierdzili, że mają prawo pokazywać moje ciało bez podania mojego imienia i nazwiska, a nawet wyśmiewali mnie za to, że chciałam być rozpoznana” – dodała.

W końcu, gdy wideo osiągnęło 3 miliony wyświetleń, profil @barstoolsports dodał oznaczenie profilu@onatheartist.Wideo osiągnęło około 40 milionów wyświetleń na różnych stronach, prowokując przy tym lawinę komentarzy – z których wiele nazywa Schrager „instagramową dziwką” i „puszczalską”. Co ciekawe, to właśnie ta forma seksualnej opresji kobiet jest powodem, dla którego Schrager w ogóle stworzyła Onę – by eksplorować to, czym dziś jest mainstream i autowykreowani celebryci.

„Gdy tylko kobieta zapostuje własne zdjęcie, które można zinterpretować jako seksualne, natychmiast jej kreacja przestaje być sztuką. Powtarzali mi to wszyscy, poczynając od sprzedawców i galerzystów, kończąc na innych artystach. Ja po protu nie wierzę w to, że tak zawsze musi być. Myślę, że podniecenie i seksualność to tylko kolejne medium, tak samo jak olej na płótnie lub farby akrylowe – powinny więc być brane poważnie i rozważane w granicach krytyki sztuki. Póki co, moją twórczość szufladkuje się jako nie-sztukę. Ale to stwarza ogromną próżnię dla wartości performatywnej i zarobkowej wszystkich artystek. To cenzura, seksizm i mizoginia” – mówiła Schrager w rozmowie z portalem Artnet News.

Ona jest głównym źródłem utrzymania Schrager – subskrybcja jej nagich zdjęć i seks-filmików na Snapchacie kosztuje 30 dolarów miesięcznie, a prywatna sesja przez kamerkę internetową 500 dolarów. „Tak sponsoruję swoją pracę, negatywne komentarze są tylko jedną stroną tej umowy” – mówi Schrager. I choć wolałaby być oznaczona na wszystkich filmach, które po jej weekendzie w Montau Beach House odbiły się głośnym echem w internecie, jest wdzięczna za rozgłos, który zyskała. Można więc powiedzieć, że tym samym zagrała wszystkim na nosie.

FacebookInstagramTikTokX