Jak wszyscy wiemy, od pewnego czasu na ulicach miast pikietują tzw. obrońcy życia. Parkują furgonetkami obklejonymi zdjęciami z martwymi płodami i przekonują, by nie wykonywać i nie popierać aborcji. Podobnie wyglądają ich protesty przeciwko osobom LGBT+ czy przeciwko edukacji seksualnej, przekonujące na przykład do teorii, że dzieci są w ramach takich lekcji nauczane masturbacji. Warszawscy radni przegłosowali właśnie uchwałę, która ma ukrócić takie praktyki w stolicy.
Ulice Warszawy bez obraźliwych treści
Pierwszy punkt ustawy zakazuje poruszania się po Warszawie pojazdów oklejonych zdjęciami, napisami, plakatami, banerami i transparentami zawierającymi przedstawienie osób i organizacji w sposób obraźliwy, ośmieszający lub poniżający oraz sugerujący popełnienie przez te osoby przestępstw. Taki sam zakaz dotyczy puszczania nagrań o tego typu treściach z nagłośnienia. W ten sposób zablokowane będą działania na przykład Fundacji Pro – Prawo do życia, która działa w Warszawie. Na pojazdach tej fundacji są przytwierdzone hasła, które zrównują homoseksualistów z pedofilami. Drugi punkt ustawy dotyczy treści antyaborcyjnych. Z ulic Warszawy znikną więc furgonetki oklejone drastycznymi zdjęciami okaleczonych płodów. Za złamanie zakazu będzie groziła kara grzywny.
Do tej pory policja ochraniała tego typu pikiety, jednak od momentu wejścia w życia ustawy, policja i straż miejska będą musiały interweniować, kiedy takie treści będą się pojawiać w przestrzeni Warszawy. Będzie to też wytchnienie na przykład dla rodziców autystycznych dzieci. Podczas posiedzenia radna Agata Diduszko-Zyglewska powołała się na przykład matki, której dziecko chowało się w łazience, kiedy podobna furgonetka podjeżdżała pod okna jej mieszkania. Kobieta była bezradna, bo wielokrotne zgłaszanie sprawy na policję nie przynosiło żadnego skutku.
Co zrobi wojewoda?
Głosów za ustawą było 41, przeciwko – 18. Teraz wszystko w rękach PiS-owskiego wojewody Konstantego Radziwiłła. Jeśli nie uchyli ustawy, w Warszawie furgonetki z homofobicznymi i antyaborcyjnymi treściami staną się nielegalne pięć dni po publikacji w Dzienniku Urzędowym Województwa Mazowieckiego. Czy jednak tak się stanie?
Pozostaje nam mieć nadzieję, że taki zakaz wkrótce wejdzie w życie nie tylko w Warszawie, ale i w całej Polsce.
/tekst: Marta Porwich/


