W Stanach Zjednoczonych od niespełna dwóch tygodni na ulice miast wychodzą setki tysięcy protestujących przeciw nierównościom etnicznym po zabójstwie czarnoskórego obywatela Minneapolis przez policjanta. To zdarzenie zdało się przelać czarę goryczy, ponieważ choć żyjemy w XXI wieku podobne sytuacje wciąż mają miejsce, co tylko dowodzi, że rasizm nadal jest realnym problemem. Polonistka Katarzyna Fiołek w świetle tych wydarzeń wystosowała do Ministerstwa Edukacji Narodowej petycję z prośbą o usunięcie powieści Henryka Sienkiewicza „W pustyni i w puszczy” z listy lektur szkolnych. Jak przyznaje: „W świecie śmierci z powodu koloru skóry nie pozostaje nic innego, jak stwierdzić, że Kali ma twarz George’a Floyda”.
Nieaktualny obraz świata
„W pustyni i w puszczy” jest lekturą obowiązującą w szkole podstawowej, a została wydana na początku XX wieku. Polonistka zaznacza, że przedstawione w niej realia w świecie postkolonialnym dawno się zdezaktualizowały, a krytyczne odczytanie książki i zetknięcie się ze złożoną problematyką podbojów kolonialnych przez uczniów podstawówki nawet przy ogromnym wsparciu nauczyciela jest nierealne.
Katarzyna Fiołek złożyła petycję na platformie Avaaz.org, pod którą podpisało się już ponad 1500 osób. Następnie wniosek zostanie skierowany do Ministra Edukacji Narodowej, Dariusza Piontkowskiego.
Problem leży gdzie indziej?
Może problemem nie jest więc sama powieść „W pustyni i w puszczy”, a wiek uczniów, którzy ją przerabiają? Gdyby książkę czytały osoby znające historię kolonializmu i jego reperkusji, a także świadome aktów ruchów wyzwoleńczych i potrafiące krytycznie podejść do tematu lektury, jej zrozumienie byłoby dużo łatwiejsze?
