FacebookInstagramTikTokX
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
  • Search
Moje Konto
Zaloguj się / Zarejestruj
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Kup nowy numer
K MAG
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Art & Dizajn

Vivian Maier – sekrety czułej fotografki

12-04-2023
Vivian Maier – sekrety czułej fotografki
Vivian Maier – sekrety czułej fotografki
fot. © John Maloof Collection, źródło: vivianmaier.com

21 kwietnia minie 14 lat od śmierci najbardziej niedocenionej za życia amerykańskiej fotografki scen ulicznych.

Z okazji 14. rocznicy śmierci (21 kwietnia 2009) przybliżamy fakty z życia Vivian Maier, kobiety, która uwieczniała na zdjęciach codzienne życie Amerykanów. Uwielbiała obserwować i podglądać. O sobie mówiła: „I’m sort of a spy” („Jestem swojego rodzaju szpiegiem”).

Vivian Maier urodziła się w 1926 roku w Nowym Jorku. Przez jakiś czas zamieszkiwała Francję, później ponownie przeniosła się do Nowego Jorku. Resztę swojego życia spędziłą w Chicago, gdzie zatrudniła się jako niania. Ludzie nazywali ją ówczesną Mary Poppins – swoich podopiecznych zabierała na wycieczki w najróżniejsze miejsca, zwykle chcąc pokazać im nieznane zakamarki na obrzeżach ich rodzinnego miasta.

Czasem było niebiezpiecznie, czasem ryzykownie. Kobieta chciała pokazać dzieciom jak wygląda świat. Sytuacja zmieniła się w latach 70., kiedy jej pierwsi wychowankowie nie potrzebowali już opieki. Maier szukała nowej pracy. Niestety jak się okazało żadna z rodzin nie była nią zachwycona. Zapamiętali ją raczej jako niezbyt sympatyczną czarownicę, narażającą dzieci na ryzyko.

Jak wyglądała Vivian?

Miała krótkie włosy. Zwykle ubierała płaszcze, męskie koszule, różnego rodzaju kapelusze i masywne, podobne do żołnierskich buty. Chodziła cięższym krokiem, bardzo dynamicznie machając przy tym rękoma. Jeździła motorowerem, a aparat zawsze zawieszony na szyi był jej znakiem rozpoznawczym.

W późniejszych latach kobieta zaczęła miewać paranoiczne stany, coraz częściej podejrzewając, że ktoś ją podgląda. Stan psychotyczny doprowadził do momentu, w którym nie chciała podawać właściwego imienia, nazwiska ani zdradzać swojego prawdziwego pochodzenia. Marzyła o tym, by pozostać całkowicie anonimową.

Żadna z jej prac nie była nikomu wcześniej znana, nikt za jej życia nie ujrzał tego, co fotografowała. W dużej mierze sama nie widziała efektów swoich prac, większości z nich nigdy nie wywołała. Dopiero po jej śmierci miłośnik antyków John Maloof wykupił w ciemno ponad 100 tysięcy negatywów, setki taśm filmowych i jej osobistych kaset filmowych i nagrań swoich myśli, opinii a także rozmów z nieznajomymi, np. w sklepie i na ulicy. Zrealizował także dokument „Szukając Vivian Maier”. Do dziś organizuje wystawy jej prac.

Vivian Maier fotografowała fotografowała z ukrycia używając rolleiflexa – aparatu, który nie wymagał przyłożenia do oka. Starała się uchwycić kontrast pomiędzy bogatymi a biednymi, chwile przerażenia wymalowane na ludzkich twarzach. Skupiała się głównie na tragediach i nieszczęściach, ale nie brakowało także radosnych momentów i uniesień. Vivian poszukiwała prawdy.

Wiemy, że dużo podróżowała. W 1959 zwiedzała świat, głównie Azję i Amerykę Południową. Wszystko, co widziała uwieczniła na kliszy. Artystka pozostaje zagadką do dziś. Żyła samotnie, uwielbiając podglądać innych i uwieczniając na filmie fotograficznym cząstkę czyjegoś życia.

tekst: Gosia Wejna

1/10
Slide image
FacebookInstagramTikTokX