Mahali Pazuri to efekt poszukiwań słońca i spokoju. Założyciele willi, w której znajdują się jedynie 4 pokoje (każde z osobnym wejściem), postawili dom pośrodku pustej plaży, wśród palm, półtorej godziny jazdy samochodem od popularnych turystycznych destynacji. To nie świat stworzony na potrzeby marketingowe, lecz coś zupełnie odwrotnego, prawdziwi ludzie i ich nieudawane życie. Całą przestrzeń willi wypełniono meblami stworzonymi przez lokalnych rzemieślników, plastikowe elementy powstały z materiałów z recyklingu, a rozmaite udogodnienia wykonano z wodorostów. Dni spędza się tutaj na bezludnej plaży, zajadając świeże ryby, warzywa i owoce. Gdy tylko najdzie ochota, można się wybrać do biblioteki, pójść na zajęcia jogi lub masaż czy wypożyczyć sprzęt do nurkowania. To kwintesencja tzw. „slow life”, gdzie niczego nie robi się na pokaz. Zanzibar stał się ostatnio wyjątkowo obleganą wyspą, ale można tam znaleźć miejsca, w których uświadczymy spokoju. I do których chce się wracać.