Chyba każdy, kto był kiedyś młody, kojarzy „Trainspotting”, czyli pewnie jeden z najbardziej kultowych filmów lat dziewięćdziesiątych. Wyreżyserowana przez Danny'ego Boyle'a historia kilku szkockich ćpunów, w której główną rolę zagrał młody Ewan McGregor została w pamięci na długo nie tylko dzięki brutalnym, odjechanym scenom, ale także ze względu na poziom artystyczny (Boyle'owi otworzyła drzwi do wielkiej kariery).
Pewnie nikt nie spodziewał się, że adaptacja powieści Irvine'a Welsha może wrócić w formie scenicznego musicalu, ale kiedy już o tym wiemy, wydaje się to dość logicznym posunięciem. W końcu film Boyle'a pamiętamy także ze względu na świetną ścieżkę dźwiękową, z utworami takich artystów jak Primal Scream, Iggy Pop, Underworld, Pulp czy Blur...
Jak podaje „NME” Irvine Welsh potwierdził, że pracuje nad taką właśnie sceniczną adaptacją swojego najbardziej znanego dzieła. Zapowiada, że widzowie musicalu będą mogli usłyszeć cały przekrój muzycznych gatunków: od techno, przez house, na disco kończąc. Co ciekawe – na razie pisarz nie wspominał o punk rocku. Z Welshem mają współpracować kompozytor Steve McGuinness oraz producent Phil McIntyre.
Jednocześnie przypominamy, że równolegle powstaje także serialowy spin-off „Trainspotting”, zatytułowany „The Blade Artist”. Skupi się on na przedstawieniu dalszej historii Begbiego, czyli najbardziej postrzelonego spośród wszystkich narwanych bohaterów „Trainspotting”.


