„Nasza planeta może wydawać się trwałą. Jednak teraz możemy ujrzeć ją w innym świetle" – tymi słowami rozpoczyna się film promujący Timelapse, czyli nową funkcję Google Earth. Topniejące lodowce, wylesianie lasów deszczowych oraz intensywny proces industrializacji. Dla wielu ludzi zmiany klimatyczne i ich efekty są zjawiskiem nie tyle postrzeganym marginalnie, co wręcz abstrakcyjnym. Teraz, dzięki funkcji Timelapse w Google Earth, możemy obserwować je nie wychodząc z domu.
Ziemia w 4D
Dotychczas aplikacja Google Earth pozwalała na przyglądanie się powierzchni Ziemi w trzech wymiarach. Za pomocą zintegrowanego z GE i Google Maps serwisu Street View możliwe było śledzenie np. jak co kilka lat zmieniała się dana ulica. Dopiero niedawno twórcy przeglądarki wprowadzili czwarty wymiar, czas. Zaprezentowali wówczas nowe narzędzie, które pokazuje jak z perspektywy lat zmieniało się określone miejsce. Jakby tego było mało, zasięgiem objęte zostały całe obszary geograficzne i aglomeracje miejskie. Co ciekawe, najnowsza funkcja pozwala cofnąć się w czasie aż do 1984 roku! Jak to możliwe?
Jak przystało na intuicyjny interfejs Google, korzystanie z nowego narzędzia jest niezwykle proste. Wystarczy wejść na stronę https://goo.gle/timelapse. Tam można śledzić losy naszej planety posługując się tematycznymi kategoriami (zmieniające się lasy, delikatne piękno, źródła energii, ocieplająca się planeta i ekspansja miast) lub zwiedzić poszczególne lokalizacje (związane z rolnictwem, wycinką lasów, lodowcami, infrastrukturą, mega miastami czy górnictwem).
Oprócz eksploracji historii planety na własną rękę, Google oferuje również autorskie animacje przedstawiające pełnię możliwości narzędzia. Oczywiście uwagę poświęcono głównie szkodliwemu wpływowi ludzi na środowisko. Poza walorem edukacyjnym Google Timelapse'a, twórcy podkreślają również jego wartość społeczną:
Wśród materiałów przygotowanych przez Google pojawiają się również polskie akcenty. Sprawdźcie sami, jak wygląda w Timelapsie np. warszawskie miasteczko „Wilanów", Stadion Narodowy, czy Białowieża.
/tekst: Aleksandra Adamiak/


