Tomasz Ossoliński: „Bardziej dbaliśmy o ubrania, kiedy było ich mniej” [wywiad]

03-09-20217 min czytania
Tomasz Ossoliński: „Bardziej dbaliśmy o ubrania, kiedy było ich mniej” [wywiad]
fot. AKPA/materiały prasowe
W lipcu na plaży w Gdańsku odbył się pokaz mody Tomasza Ossolińskiego inaugurujący wyjątkową, pop-upową przestrzeń – Strefę Electrolux, czyli letnią aktywację kampanii „Pierz, susz, noś dłużej”, promującą ideę mody cyrkularnej. Electrolux, zapraszając do współpracy Ubrania Do Oddania i Tomasza Ossolińskiego, zachęca do umiaru w konsumpcji oraz przekonuje, że dobrze zaprojektowane rzeczy mogą służyć naprawdę długo.
W ramach swojej działalności Strefa oferowała gościom możliwość dawania ubraniom drugiego życia. Wśród ekspertów pojawili się Robert Kuta, autor charakterystycznych nadruków na ubraniach oraz Karina Wacławik z zespołem, specjalizująca się w przemienianiu starych kurtek w prawdziwe dzieła sztuki. W showroomie marki z kolei można było się dowiedzieć jak prać, żeby nie szkodzić środowisku i poznać najnowsze rozwiązania z linii Electrolux PerfectCare.
To jednak nie wszystko, ponieważ na gdańskiej plaży zapoczątkował swoją działalność butik z modą cyrkularną „Noś dłużej", uruchomiony przez Electrolux we współpracy z firmą Ubrania Do Oddania. Można w nim było kupić ubrania z drugiej ręki, pochodzące ze zbiórek organizowanych na portalu UbraniaDoOddania.pl. To przedsmak online'owej wersji sklepu, która właśnie wystartowała pod adresem Nosdluzej.pl. W e-butiku znajdziemy ubrania dla kobiet, mężczyzn i dzieci, marki premium i sieciowe, popularne i mniej znane, ubrania z aktualnych kolekcji i vintage, w tym perełki kolekcjonerskie – ubrania wyprodukowane w polskich szwalniach w latach 80.
Stroje z cyrkularnej kolekcji Tomasza Ossolińskiego, które można było podziwiać w trakcie inauguracji przestrzeni, zostały w pełni uszyte z materiałów, z których projektant korzystał na przestrzeni 20 lat pracy. Jest to istotne, ponieważ każdego roku do wytworzenia nowych ubrań zużywane są ok. 93 miliardy metrów sześciennych wody, a w procesie ich produkcji wyemitowanych zostaje ok. 1,2 miliarda ton dwutlenku węgla. Przeczytajcie naszą rozmowę z Tomaszem Ossolińskim na temat jego kolekcji oraz nowatorskiej współpracy z marką Electrolux.
Czym jest dla Pana moda cyrkularna?
Ostatnie dwa lata zrewidowały nasze podejście do ubrań i ich roli w naszym życiu. Wszystkie badania zwracają uwagę na to, jak wiele rzeczy trafia na śmietnik i jaki ma to wpływ na naszą planetę. Przyglądam się temu już od kilku lat i wciąż obserwuję wzrost nadprodukcji odzieży. Zastanawiam się: „Gdzie my z tym wszystkim wylądujemy?". Do firmy Ubrania Do Oddania, czyli UDO, miesięcznie trafiają 4 tony ubrań z polskich domów. To przerażająca liczba, która pokazuje, jak często kupujemy bezmyślnie. Tymczasem to ubranie, które nie jest nam już potrzebne, musi gdzieś trafić. Właśnie dlatego tak bardzo potrzebne jest nam nowe myślenie o modzie. Bardziej dbaliśmy o ubrania, kiedy było ich mniej. Angażując się w projekt marki Electrolux, chciałem zachęcić ludzi, aby zastanowili się nad jakością i ilością kupowanych ubrań, które konsumują, przetwarzają, a potem wyrzucają.
Wspomniał Pan o firmie Ubrania Do Oddania. Jak wyglądała wasza współpraca?
Kiedy poznałem Tomka Bociana i ideę, która stoi za tym projektem, byłem zszokowany ilością ubrań, jaka do nich trafia. W dodatku ta liczba wzrasta z miesiąca na miesiąc. Szczerze mnie to przeraziło. Zwłaszcza że mówimy o jednym miejscu w Polsce. Zapoznanie się z tymi danymi sprawia, że człowiek zupełnie zmienia swój sposób myślenia. Wiem, że strzelam sobie w kolano, bo sam od ponad 20 lat produkuję ubrania, ale zawsze powtarzam moim klientom, że warto inwestować w dobrej jakości ubrania, które będą im służyć przez długie lata.
Kolekcja została stworzona z tkanin, których używał Pan w przeszłości. Czy to w jakiś sposób ograniczyło Pański proces twórczy?
To był niesamowity proces. Cztery czy pięć lat temu kupiłem piękną, kolorową tkaninę, z której uszyłem suknię do spektaklu zatytułowanego „Być jak Elizabeth Taylor” w reżyserii Kuby Przebindowskiego. Zostało mi z niej tylko kilka metrów materiałów. Zawsze, gdy przechodziłem obok tej tkaniny, zastanawiałem się, co jeszcze mógłbym z niej uszyć. Dzięki tej kolekcji zyskała drugie życie. Ze wszystkich tkanin oprócz tej jednej już kiedyś coś szyłem, zawsze zostawały mi dodatkowe metraże. My, krawcy, mamy tak, że jak już się zakochamy w jakimś materiale, to go nie wyrzucamy, bo „może się jeszcze przydać na jakąś okazję". Pracuję w tym zawodzie od ponad 20 lat, a cała kolekcja zaprezentowana w Strefie Electrolux została uszyta z materiałów pochodzących z różnych okresów mojej kariery.
Z jakich materiałów Pan korzystał?
Choć zaprezentowałem 34 sylwetki, na potrzeby tej kolekcji zakupiłem tylko jedną tkaninę. Powstał z niej różowy kombinezon w czarne kwiaty, wykonany w 85 proc. z butelek plastikowych połączonych z jedwabiem. Byłem bardzo ciekawy, jak to zadziała i czy dobrze będzie się szyło. Okazało się, że bardzo dobrze.
Według jednego z założeń mody cyrkularnej odpady to również zasoby. Zostało Panu po tym pokazie dużo tkanin?
Trudno mówić o pełnym magazynie tkanin, ponieważ te ubrania powstały z archiwalnych zasobów. Na wspomniany wcześniej kombinezon kupiłem tyle tkaniny, ile potrzebowałem. Po co mi kolejne zapasy w magazynie? Oczywiście, coś tam mi zostało, ale prawda jest taka, że większość tych ubrań jest nie do odtworzenia. Być może nie jest to komercyjne podejście, ale jeżeli dzięki temu projektowi ktoś może zmienić swoje nastawienie do mody, to wierzę, że był to strzał w dziesiątkę.
Pomówmy o estetyce kolekcji. Skąd czerpał Pan inspiracje?
Wiele osób namawiało mnie, żebym obejrzał serial „Kroniki Times Square”. Gdy w końcu się za niego zabrałem, obejrzałem go ciągiem i zarwałem parę nocy. Bardzo przypadł mi do gustu. Przypomniał mi także, jak bardzo podoba mi się estetyka przełomu lat 70. i 80., która również stała się dla mnie jedną z inspiracji do kolekcji. Inspirujące było również samo miejsce, w którym miał odbyć się pokaz, czyli plaża. Zastanawiałem się także, jak na sylwetkę wpłyną czynniki takie jak morze, wiatr czy zachodzące słońce.
Wstęp do pokazu wygłosił legendarny Jerzy Antkowiak. Co znaczyło dla Pana jego wystąpienie?
Przyjaźnię się z Jerzym od wielu lat. Poznaliśmy się, gdy debiutowałem w 1993 roku, a nasze ścieżki wciąż się przeplatają. Byłem też autorem wystawy w łódzkim Centralnym Muzeum Włókiennictwa poświęconej jego osobie i Modzie Polskiej. Tworząc tę kolekcję, wpadłem na pomysł, aby zapowiedział ją Jurek. Uznałem, że byłby to fajny ukłon w jego stronę. Zwłaszcza że pamiętam jego opowieści o pracy w Modzie Polskiej, gdzie bardzo dbano o każdy metr tkaniny, ponieważ zawsze brakowało materiałów.
Czy według Pana ta kolekcja ma szansę zwiększyć świadomość Polaków na temat mody ekologicznej?
Jestem dopiero po 40-tce, ale wciąż pamiętam czasy, kiedy nie było internetu (śmiech). Kiedyś ogromne znaczenie miały jakość i sposób szycia, a do ubrań przykładało się zupełnie inną wagę. Dzisiaj jest inaczej. Wciąż kultywuje się to rzemiosło, ale jest coraz mniej ludzi, którzy chcą i potrafią to robić. Krawiectwo wymaga naprawdę sporo pracy i umiejętności. Na szczęście największe domy mody wciąż dbają, aby ta wiedza była przekazywana dalej. Z drugiej strony mamy fast fashion, czyli szybką modę, która opiera się na zmieniających się trendach i produkowaniu ogromnych ilości ubrań. Ciągle widuję w sklepach wątpliwej jakości ubrania, które nie nadają się do niczego po dwóch, trzech założeniach. Jestem przeciwny takim rozwiązaniom, ale rynek jest szeroki. Wszystko ciągle się zmienia, a mnie te zmiany interesują. Spójrzmy na Savile Row w Londynie, mekkę światowego męskiego krawiectwa, która dziś jest prawie opustoszała. Co to właściwie oznacza? To oznacza, że ludzie, którzy kiedyś tam pracowali, dzisiaj zapewne zajmują się czymś zupełnie innym. To zatrważające.
Coraz częściej ekologia jest wykorzystywana przez marki jako nośnik sprzedażowy. Co Pan sądzi na ten temat?
Bardzo pozytywną rzeczą w tym wszystkim jest to, że ludzie zaczęli zwracać na to uwagę. Cieszę się, że są takie firmy jak Electrolux czy Ubrania Do Oddania, z którymi mam możliwość już po raz kolejny zrealizować projekt spójny ideowo i dobry dla planety. Konsekwentne działanie i współpraca z tego typu wiarygodnymi partnerami może mieć przełożenie na zmianę systemu w świecie mody i wśród zwykłych nabywców. Z drugiej strony, niektóre marki modowe zauważyły dodatkową lokomotywę, która może podnieść sprzedaż ubrań. Ja robię swoje. Tego się nauczyłem wiele lat temu i wciąż idę do przodu.
Zrównoważona moda nie zawsze idzie w parze z estetyką. Pańska kolekcja udowadnia jednak, że to możliwe. Czy w przyszłości również planuje Pan szyć w zgodzie z nurtem mody cyrkularnej?
Jedynym, z czego nigdy nie zrezygnuje, jest jakość. Wciąż wierzę w ideę mody cyrkularnej i jestem przekonany, że moje ubrania będą służyć moim klientom przez lata. Nie jestem w stanie zmienić przyzwyczajeń innych ludzi, ale mogę pomóc im zrozumieć, dlaczego dużo bardziej opłaca się kupować jakościowe rzeczy.
Cały pokaz możecie obejrzeć poniżej:
FacebookInstagramTikTokX