O filmie usłyszeliśmy po raz pierwszy w 2020 roku, niestety pandemia pokrzyżowała plany potencjalnym producentom. Timothée w tamtym czasie skupił się na innych projektach, między innymi na „Diunie” oraz „Do ostatniej kości”. Dzisiaj to pewne – „Going Electric” powraca!
Całość projektu w reżyserii Jamesa Mangolda stanęła jakiś czas temu pod znakiem zapytania. Okazuje się na szczęście, że tytuł nie został spisany na straty, choć wykonawcy zajęli się swoimi indywidualnymi projektami, takimi jak m.inn. „Indiana Jones”. Kilka dni temu Chalamet w wywiadzie dla Variety przyznał, że film „zmierza w dobrym kierunku” – niestety tylko i aż tyle.
Upamiętnienie wielkiego talentu
Bob Dylan to postać, którą zna cały świat. Stał się jednym z najważniejszych muzyków ostatnich sześciu dekad, zostawiając po sobie ogromny muzyczny dorobek. Jego piosenki „Blowin’ in the Wind” czy „Like a Rolling Stone”, uznane zostały przez wielu za hymny pokolenia.
Na przedstawienie postaci w wykonaniu Chalameta trzeba będzie jednak trochę poczekać. Wcześniej dostaniemy próbkę jego talentu w musicalu „Wonka”, produkcji Warner Bros. Prawdopodobnie aktor wcielający się w Willy’ego Wonkę będzie miał w nim aż siedem piosenek!
Na ten moment wiadomo, że realizacja projektu rozpocznie się najwcześniej w przyszłym roku z powodu zobowiązań części potencjalnego zespołu wykonawczego. Obecnie aktor balansuje bowiem pomiędzy kręceniem „Diuny: część 2” a swoją trasą prasową filmu „Do ostatniej kości”.
Miejmy nadzieję, że w niedalekiej przyszłości otrzymamy więcej informacji na temat produkcji, na którą wiele osób czeka z niecierpliwością. Ciekawe, jak odtwórca głównej roli poradzi sobie z wyzwaniem „Going Electric”?
tekst: Julia Góral


