Nie jest to co prawda całkowity zakaz sprzedaży alkoholu, jak w przypadku Krakowa. Na stacjach nadal dostępne są piwa i alkohole mające do 4,5% zawartości alkoholu. Zakaz nie zabrania też sprzedaży i serwowania mocniejszych alkoholi w lokalach gastronomicznych na terenie stacji benzynowej. Jest tu jednak jedno zastrzeżenie. Lokal musi znajdować się w osobnym budynku, a działalność musi mieć przeznaczenie gastronomiczne bądź hotelowo-gastronomiczne.
Po raz pierwszy temat zakazu sprzedaży alkoholu na stacjach w Toruniu pojawił się w 2017 roku. Wtedy Rada Miasta przyjęła uchwałę zakazującą sprzedaż alkoholi powyżej 4,5%, z wyjątkiem piwa. Wraz z uchwałą zniknęły one z półek na stacjach. Jednak przez lata Urząd Miasta toczył sądową batalię o utrzymanie zakazu. Zarzucano, że jest to uchwała przekraczająca uprawnienia organu. Wreszcie Naczelny Sąd Administracyjny podjął decyzję i uznał samorządowy zakaz. Zakaz obejmuje nie tylko sprzedaż, ale też spożywanie piw i napojów posiadających więcej niż 4,5% zawartości alkoholu.
Ograniczenie dostępu do alkoholu na stacjach benzynowych jest tematem, o którym mówi nie tylko Toruń, ale i sam premier Donald Tusk, który zakaz chciałby wprowadzić w całej Polsce. Ministra zdrowia Izabela Leszczyna w połowie kwietnia ujawniła, że trwają rozmowy na ten temat, a projekt jest na etapie analiz. Decyzja nie została podjęta.