W ubiegłą sobotę Jennifer Lopez i Ben Affleck powiedzieli sobie „tak” po raz drugi. Ceremonia odbyła się w posiadłości aktora w Georgii.
Poznali się w 2002 roku i szybko zyskali przydomek „Bennifer”. Rozstali się dwa lata później, a jednym z powodów była nieustająca burza medialna dookoła ich związku. Para zdecydowała się dać sobie drugą szansę aż po osiemnastu latach od rozstania i równie szybko się zaręczyła. Ben Affleck podarował ukochanej wspaniały pierścionek z zielonym kamieniem.
Żyli długo i szczęśliwie
Po szybkim ślubie w Las Vegas 16 lipca najgorętsza para w Hollywood zdecydowała się zorganizować huczne przyjęcie z udziałem najbliższych członków rodziny i przyjaciół. Jennifer Lopez zachwyciła swoją suknią od Ralpha Laurena z krótkim rękawkiem i długim trenem, a Ben Affleck pojawił się przed ołtarzem w biało-czarnym garniturze i czarnej muszce. Wszyscy goście byli ubrani na biało w myśl zasady „all-white everything”, co dopełniło spektakularnego efektu.

onthejlo.com
Nie było idealnie
Na wydarzeniu nie pojawił się młodszy brat aktora, Casey Affleck, który został przyłapany przez fotografów przed Starbucksem w Los Angeles w dniu ślubu. Na pytania, czy pojawi się jako gość, odparł, że „ma lepsze rzeczy do roboty”.
Zabrakło również Jennifer Garner, byłej żony aktora, która wymówiła się napiętym grafikiem oraz ważnym projektem w Teksasie.
Podczas wydarzenia doszło do pewnego bardzo niepokojącego incydentu. Matka pana młodego uszkodziła sobie nogę i konieczne było wezwanie karetki. Kobietę przetransportowano do szpitala, gdzie założono jej szwy.
Ben Affleck zdecydował się także zaostrzyć zasady bezpieczeństwa obowiązujące podczas imprezy. Aktor uzyskał odpowiednie pozwolenie i teren wokół posiadłości w promieniu trzech mil od domu został uznany za strefę zakazu lotów. Nad bezpieczeństwem gości czuwała ochrona, a przy wejściu na posesję zaparkowany był samochodów policyjny.
Nikt chyba nie ma wątpliwości, że jest to wydarzenie, które na długo zostanie wszystkim w pamięci. „Jakie to romantyczne! Są bratnimi duszami”, „Może marzenia jednak się spełniają” – to tylko niektóre z komentarzy na Twitterze.
tekst: Julia Góral


