W tweetcie znajduje się wiadomość pozostawiona przez sprawców. Wynika z niej, że hakerzy wykradli nie tylko ogrom istotnych dla studia danych dotyczących gier, lecz także dokumentów administracji, materiałów prawnych i inwestycji firmy. Przed CD Projektem postawiono ultimatum – jeśli przedstawiciele studia nie skontaktują się z hakerami w przeciągu 48 godzin od otrzymania wiadomości i nie wejdą z nimi w negocjacje, ci grożą sprzedażą lub opublikowaniem poufnych danych. Byłby to niewątpliwie spory cios dla firmy, której pozycja została już mocno rozchwiana przez niezbyt ciepłe przyjęcie Cyberpunka. Od grudnia zeszłego roku studio zmaga się z tendencją spadkową, jeśli chodzi o akcje firmy. Zaledwie dziś jego wartość na warszawskiej giełdzie spadła o kolejne 5 procent.
Przedstawiciele CD Projektu oznajmili, że nie zamierzają wchodzić w negocjacje z hakerami. Pomimo zachowywania zimnej krwi, studiu mogą grozić poważne straty finansowe i wizerunkowe, ale zarząd firmy ma doświadczenie w radzeniu sobie w podobnych sytuacjach. To nie pierwszy tego typu atak na polskie studio: wcześniejsze poważne włamania lub kradzieże danych miały miejsce w 2009, 2014, 2016 i 2017 roku. Podobnie jak teraz, wtedy także CD Projekt Red nie uległ szantażystom.