Dzięki pomysłowi Małgorzaty Jantos, krakowskiej radnej z ramienia Nowoczesnej z okien krakowskiej siedziby PiS będzie rozciągał się widok na skwer Praw Kobiet. Reakcja na propozycję nazwy dla skweru dowodzi po raz kolejny, że dla partii rządzącej prawa kobiet nie są wygodnym tematem.
Przy okazji głosowania nad projektem ustawy dotyczącej nadania nazwy skwerowi przy ul. Retoryka doszło do burzliwej wymiany zdań.
Pomysłodawczyni projektu, choć za inspirację wskazała fakt, iż na terenie skweru regularnie odbywają się protesty przeciwko władzy, w tym w intencji przywrócenia aborcyjnego status quo sprzed decyzji TK, dowodzi, że jej intencje miały nieco szerszy kontekst:
Zatem dlaczego skwer Praw Kobiet nie jest odpowiednią nazwą dla skrawka zieleni przed krakowską siedzibą partii rządzącej?
Pomnik rewolucji
Radni z PiS stanowczo odrzucili projekt powołując się na "upolitycznienie" pomysłu. Postulowali oni znalezienie innego miejsca na upamiętnienie praw kobiet. W końcu opowiedzieli się za zmianą nazwy na taką, która nie budzi kontrowersji. Łukasz Sęk z Platformy Obywatelskiej dopytywał wówczas, co jest kontrowersyjnego w nazwaniu skweru przy ul. Retoryka Skwerem Praw Kobiet. Ewidentnie radni z PiS dopatrzyli się w proponowanej nazwie skandalizujących treści, gdyż usilnie domagali się nazwania skweru choćby na cześć prof. Karoliny Lanckorońskiej, by "nie robić z pomysłu nazwy skweru sprawy politycznej".
Co ciekawe, Lanie Dadu, aktywistce i feministce, spodobała się idea upamiętnienia Lanckorońskiej.
Dadu podkreśliła również, że niewielki skwer to za mało znaczące miejsce, by upamiętnić tak szerokie pojęcie, jakim są prawa kobiet.
Ostatecznie krakowscy radni opowiedzieli się za uchwaleniem projektu ustawy pomysłu Małgorzaty Jantos.
/tekst: Aleksandra Adamiak/
