Amerykański fotograf Spencer Tunick zebrał na izraelskiej pustyni nieopodal Morza Martwego około 200 nagich osób, by zwrócić uwagę na skutki zmian klimatycznych. Każdy uczestnik tej oryginalnej sesji zdjęciowej był pomalowany na biało. Miało to przywołać skojarzenia ze słupami soli, tworzącymi się w Morzu Martwym oraz biblijną historią żony Lota.
Cały projekt został zorganizowany w celu zwrócenia uwagi świata na postępujący problem kurczenia się Morza Martwego na styku Izraela, Jordanii i Palestyny. Każdego roku brzeg akwenu cofa się o 1 metr, a przez ostatnie 40 lat jego powierzchnia zmniejszyła się o 30%. Przyczyn takiego stanu rzeczy jest kilka. Głównym winowajcą jest globalne ocieplenie i rosnące temperatury, które wywołują intensywne parowanie wody. Jednak, jak to zwykle bywa, ludzie nie odrobili pracy domowej i nadal przyczyniają się do pogłębiania kryzysu. Decydenci z Izreala i Jordanii wciąż wykorzystują jezioro w celach rolniczych. Nie pomaga także tama wybudowana na Jordanie oraz wydobywanie soli z dna Morza Martwego.
Sztuka na ratunek planecie
Sesja fotograficzna, która odbyła się 17 października tego roku nie była pierwszą wizytą amerykańskiego artysty w tym regionie. Blisko 10 lat temu zorganizował on podobny projekt. Wówczas zaangażował 1000 ochotników i sfotografował ich, gdy dryfowali na tafli Morza Martwego. Tunick pojawił się tam także 5 lat później, by przypomnieć światu o ekologicznym kryzysie. Już wtedy można już było zauważyć stopniowe cofanie się linii brzegowej.
Tym razem 54-letni fotograf zawitał do Izraela na specjalne zaproszenie ministerstwa kultury, które pokryło wszystkie koszty jego wizyty. Nie spodobało się to wielu konserwatywnym politykom. Jeden z nich publicznie nazwał działania Spencera Tunicka „wydarzeniem masowej obrzydliwości”.
Akcja amerykańskiego fotografia może nie tylko zwrócić uwagę świata na problem wysychającego Morza Martwego, ale także pomóc w rozwoju lokalnej kultury. Nisan Ben Hamo, burmistrz miasta Arad, wyraził nadzieję, że sesja Spencera Tunicka przyciągnie turystów do jego miasta, co pomoże mu w budowie nowego muzeum Morza Martwego.
/tekst: Miłosz Piotrowski/
