FacebookInstagramTikTokX
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
  • Search
Moje Konto
Zaloguj się / Zarejestruj
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Kup nowy numer
K MAG
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Świat

Sędzina, która skazała aktywistkę aborcyjną, po ogłoszeniu wyroku dostała awans

Autor: KB
16-03-2023
Sędzina, która skazała aktywistkę aborcyjną, po ogłoszeniu wyroku dostała awans
Sędzina, która skazała aktywistkę aborcyjną, po ogłoszeniu wyroku dostała awans
źr. Instagram.com/aborcyjnydream

14 marca Justyna Wydrzyńska, aktywistka z Aborcyjnego Dream Teamu, usłyszała wyrok skazujący za pomoc kobiecie. Jeszcze tego samego dnia sędzina, która go wydała, Agnieszka Brygidyr-Dorosz, otrzymała awans zarządzony przez ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę.

Sędzina Agnieszka Brygidyr-Dorosz we wtorek skazała Wydrzyńską na 8 miesięcy ograniczenia wolności – 30 godzin prac społecznych w miesiącu. Brygidyr-Dorosz zaraz po wyroku otrzymała awans z Sądu Okręgowego Warszawa-Praga do Sądu Apelacyjnego zarządzony przez Zbigniewa Ziobrę. Brygidyr-Dorosz to była prokuratorka, która objęła stanowisko sędziowskie dzięki nowej Krajowej Radzie Sądownictwa w 2020 roku. Od razu trafiła do największego polskiego sądu, czyli Sądu Okręgowego w Warszawie. Starała się też o awans do apelacji, lecz wycofała swoją kandydaturę z KRS. Teraz trafi tam w przyspieszonym procesie dzięki decyzji ministra sprawiedliwości.

„Nie czuję się winna”

Przypomnijmy, że Justyna Wydrzyńska udzieliła pomocy Annie, która zwróciła się do niej o pomoc w pozyskaniu tabletek aborcyjnych na własny użytek. Dowiedział się o tym partner kobiety, który zawiadomił policję.

„Wysłałam Ani tabletki dlatego, że dowiedziałam się, że jak ja doświadczała przemocy. Obie byłyśmy kontrolowane, szantażowane, zostawione same sobie […]. Ja też doświadczyłam przemocy ze strony partnera” wyjaśniała Wydrzyńska.

Aktywistce groziły 3 lata więzienia za pomocnictwo w aborcji. Co ciekawe, uzasadnienie wyroku w tej sprawie zostało utajnione, podobnie jak nie wpuszczono wszystkich mediów na salę rozpraw, a sąd gęsto obstawili policjanci.

„Nie czuję się winna. Idziemy do sądu apelacyjnego. Cały czas pomagam osobom, które się do nas zgłaszają” mówiła aktywistka na konferencji po rozprawie.
FacebookInstagramTikTokX