O tym raporcie było głośno jeszcze przed publikacją. 26 maja prezes Fundacji Reduta Dobrego Imienia zapowiedział na Twitterze, że następnego dnia ukaże się raport na temat Netflixa. Aby go sporządzić, pracownicy przeanalizowali ponad 500 filmów pod kątem możliwych zniesławień oraz przekłamań na temat Polski na platformach streamingowych typu Netflix.
Informacja wywołała w internecie niemałą burzę. Nie zabrakło także zarzutów, że to "oglądanie Netflixa za pieniądze podatników" i wiele osób zastanawiało się, jaki jest cel takiej analizy. Kiedy wczoraj opublikowano w końcu raport "Możliwości przeciwdziałania zniesławieniom na platformach streamingowych typu Netflix” serwer Reduty Dobrego Imienia padł z przeciążenia. O co właściwie tyle szumu?
Analizie poddano ponad 500 filmów
Do stworzenia raportu, Redutę Dobrego Imienia zainspirowały kontrowersje wokół serialu dokumentalnego Netflixa "Iwan Groźny z Treblinki". W produkcji pojawiła się współczesna mapa naszego kraju z zaznaczonymi obozami koncentracyjnymi. Wzbudziło to niepokój Ministerstwa Spraw Zagranicznych, ponieważ twórcy nie wyjaśnili, że obozy były niemieckie, a Polska była wówczas okupowana przez III Rzeszę. Premier Mateusz Morawiecki napisał nawet w tej sprawie list skierowany do Netflixa.
W raporcie Reduty Dobrego Imienia oceniono 557 filmów fabularnych oraz 47 filmów dokumentalnych. Za najbardziej negatywne uznano stwierdzenia takie jak "Holokaust dokonał się w Polsce", "polskie obozy koncentracyjne" czy "polskie getta". Analizie poddano Netflixa, Amazon Prime Video, HBO, Hulu oraz Disney +. Stwierdzono m.in. niedostateczną wiedzę twórców czy brak filmów rzetelnie przedstawiających udział Polaków w II wojnie światowej, za co "winę" ponoszą głównie twórcy filmów, a nie platformy streamingowe. Nie są to więc szczególnie odkrywcze wnioski.

wykres z raportu "Możliwości przeciwdziałania zniesławieniom na platformach streamingowych typu Netflix” Reduty Dobrego Imienia
Jedynie w 3 obejrzanych filmach fabularnych znaleziono negatywne wzmianki o Polsce, natomiast wśród analizowanych 47 filmów dokumentalnych, w 17 (36%) stwierdzono szkodliwe przekłamania wobec Polski.
Czarny charakter - miód
W serialu "Rotten" każdy odcinek skupia się na danym produkcie żywieniowym oraz jego produkcji i potencjalnymi procedurami przestępczymi. W pierwszym odcinku mowa o miodzie zamówionym z Polski, w którym znaleziono domieszkę antybiotyku o nazwie Chloramfenikol, a jedna próbka (w której stężenie Chloramfenikolu było wyższe niż minimalny możliwy do wykrycia poziom) wskazywała na to, że miód może pochodzić z innego miejsca niż Polska.
Filmowi "Playing Time" (Netflix) zarzucono zasugerowanie, jakoby Polki w obozie Auschwitz były w lepszej sytuacji niż Żydówki, a nawet szydziły z Żydówek. Na dowód przytoczono scenę, w której Żydówki stwierdziły, że "nie będą się dzielić z tymi dziwkami", gdy jedna Polka wylała niechcący swoją rację mleka. "To Auschwitz And Back" (Amazon) oberwało z kolei za generalizację, iż "Polska była antysemickim państwem", czyli opinię Engela budującą skrzywiony obraz relacji między Polakami i Żydami.
Jednym z głośniejszych przykładów jest produkcja HBO "Czarnobyl", w której jeden z bohaterów, Szczyrbina, opowiada historię Czarnobyla („Mieszkali tu głównie Żydzi i Polacy. Żydów zabito w pogromach, Polaków wyrzucił Stalin, a potem przyszli naziści i wymordowali tych, którzy zostali”).
Pomimo braku przekłamań na liście wylądował też... serial anime "Black Lagoon" (Netflix). Powód? Żart o Polakach.
W raporcie pojawił się nawet film "Furia" (Netflix) w reżyserii Davida Ayera z Bradem Pittem i Shią LaBeouf, chociaż nie znaleziono w nim ani przekłamań ani nawet wzmianki o Polsce. Nasuwa się więc pytanie, dlaczego twórcy raportu go w ogóle analizują. Jest to jednak pytanie, które pozostaje bez odpowiedzi.
Oczywiście, na liście są też przypadki, które rzeczywiście mogą wprowadzić w błąd kogoś, kto nie posiada wystarczającej wiedzy historycznej, jak np. w filmie "Księgowy z Auschwitz" (Netflix), gdzie obok mapy z 6 obozami koncentracyjnymi dodano napis "Poland", a autorzy pominęli obozy na terenie Niemiec oraz pozostałych okupowanych państwach. Nie wyjaśniono także, że w tamtych czasach Polska nie istniała, a obozy były zakładane przez Niemców.
Wnioski? Bojkot konsumencki
Podsumowanie raportu składa się w dużej mierze z analizy rynku platform streamingowych z naciskiem na Netflixa. W związku z przekłamaniami na temat Polski zaproponowano kilka rozwiązań takich jak np. tworzenie historycznych treści (w najwyższej hollywoodzkiej jakości) w porozumieniu z platformami streamingowymi lub... pozwanie którejś z platform, co jednak może negatywnie wpłynąć na wizerunek Polski. Cytowani adwokaci potwierdzają również, że prawdopodobieństwo wygrania takiego procesu jest raczej niewielkie.
W takiej sytuacji Maciej Świrski, zainspirowany sukcesem premiera Morawieckiego, zachęca polskich subskrybentów do wzięcia spraw w swoje ręce:
Cały raport "Możliwości przeciwdziałania zniesławieniom na platformach streamingowych typu Netflix” stworzony przez Redutę Dobrego Imienia liczy niemal 80 stron i znajdziecie go tutaj.
