„Niektóre z tekstów wydają mi się niemal religijne, więc chciałam, żeby refren brzmiał jak chór. Kiedy poznajemy kogoś, kto wywiera na nas piorunujące wrażenie, to zachowujemy się tak, jakby ten ktoś był naszym Bogiem. Zachowujemy się irracjonalnie, zaczynamy czcić swoich idoli w bardzo toksyczny sposób. Chcemy się do nich za wszelką cenę upodobnić. Zaczynami tracić siebie. To przypomina uzależnienie, od którego nie można się uwolnić” mówi wokalistka.
Nowy singiel został wyprodukowany przez ikonę branży muzycznej, muzyka Randy'ego Jacksona, który zasłynął jako sędzia American Idol.
Towarzyszący piosence teledysk jest pierwszą częścią krótkometrażowego filmu amerykańskiego teamu reżyserskiego TUSK (Camila Cabello, Alessia Cara, Tate McRae). Nakręcony w Pradze film opowiada o queerowym, szpiegowskim romansie, którego akcja rozgrywa się w Hollywood lat 50. Karin Ann wystąpiła roli głównej u boku brytyjsko-amerykańskiego sportowca i aktora Gusa Kenworthy'ego oraz amerykańskiej aktorki Ashley Moore.
Jak potoczą się losy bohaterów dowiemy się w kolejnym singlu i drugiej części teledysku. Karin Ann będziemy mogli niedługo zobaczyć w Warszawie, gdzie wystąpi przed Paris Palomą, której towarzyszy podczas europejskiej trasy koncertowej.